wtorek, 5 lutego 2019

Przeprowadzka!

Przeprowadzka zwykle kojarzy się z bałaganem, mnóstwem drobiazgów, wielkim wysiłkiem przy pakowaniu i rozmieszczaniu rzeczy, szarymi pudłami, taśmą klejącą, spinającą w jednolitą całość wszystkie te różnego kształtu przedmioty oraz kurzem wznoszącym się pod sufit nad pobojowiskiem rzeczy minionych i często wielokrotnie zapomnianych. Tak też było i tym razem, choć kartony i kurz były głównie wirtualne. 
Tym razem jest to zapowiadana przeze mnie jakiż czas temu przeprowadzka pod nowy adres blogowy.
A nowe lokum mogłam przed przeprowadzką urządzić, czyli pomalować i ukształtować tak, jak mi się podobało. Jedynym czynnikiem hamującym były ograniczenia przestrzeni, czyli wybór dwóch wymiarów. Sieć jeszcze nadal funkcjonuje w dwóch wymiarach, nawet jeśli dodatkowo używamy oprócz słowa pisanego i zdjęć też wszystkich innych multimediów i social mediów. Nadal pozbawiona jest też zapachów, choć są już nakładki na komórki, przenoszące na tysiące kilometrów dotyk, w tym mięsiste i prawdziwie, odciśnięte na nakładce z tworzywa sztucznego podłączonego do komputera, a możliwe do odbioru po drugiej stronie też za pomocą komputera i nakładki całusy i muśnięcia języka kochanków. Zamykając oczy można całując zobaczyć ukochanego. I poczuć odzwierciedlenie jego dotyku tak, jakby był z Tobą na miejscu. Czy to możliwe? Nie mam pojęcia, bo nie próbowałam tego wynalazku, ale podobno jest on dość popularny w Japonii. 
Wracając od przeżyć cielesnych i namiastki tych ściśle cielesnych na platformę wirtualną wspomnę tylko, że budując swoje nowe miejsce w sieci, zapragnęłam przytulić wszystkie moje wpisy ze wszystkich poprzednich blogów w jednych ramionach, a raczej na jednej domenie.
Co się zmieniło? 
Zawartość.
Ano postanowiłam odejść od powszechnego w tej chwili w całych internetach motywowania. Po czasie doszłam do wniosku, że jeśli ktoś ma się zmotywować, to zrobi to czy sam, czy z iw, ale zrobi niechybnie. Czasem wystarczy mu lekkie pchnięcie, żeby wyszedł przed szereg i zrobił coś, na co miał ochotę od dawna. A czasem można go zalizać tą motywacją od góry do dołu, a i tak zrobi krok do tyłu. Od dziś to już nie mój problem, tylko każdego z osobna. 
A ja nareszcie postanowiłam zająć się tym, na czym znam się najlepiej, czyli sobą i moim najbliższym otoczeniem.
Jeśli udało mi się zmotywować pozytywnie choć jedną osobą na tym blogu, to tym bardziej mam satysfakcję.
Nie chcę już jednak dłużej ograniczać się etykietką motywacyjną, tym bardziej, że trend couchingowy już jest zdecydowanie przereklamowany i bierze się za niego kto żyw, z różnym skutkiem jednakowoż.
Mnie natomiast coraz bardziej cieszą, bawią, skłaniają do refleksji lub powodują kolejne zdziwienia własne i podpatrzone obserwacje rzeczywistości - tak oczywiście, że z mojej perspektywy, bo mimo całej empatii do reszty świata mam odbiór głównie własny. 
I tak do końca jeszcze sama nie jestem pewna, czym się będę zajmować. Ale przecież szukanie swojej drogi to też ciekawe zajęcie.
W każdym razie, żeby choć trochę naprowadzić Was na pomysły, które mnie prowadzą, coraz ciekawsze wydaje mi się też, co dzieje się pod powierzchnią tego, co widoczne u mnie czy u innych ludzi. 
Na dziś dość już gadania, ale cóż, nie umiem krótko, tak więc na koniec tego przydługiego wstępu zapraszam Was na mój nowy blog pod adresem IWNOWA.COM. 
Mój nick IWNOWA, czasem wymiennie z IW pozostanie ze mną jako mój znak firmowy.
Mam jeszcze trochę porządkowania moich fanpejdży, które powstawały w połączeniu z poprzednimi blogami, chciałabym istniejące połączyć z innymi, może mi się uda, jeśli nie, to się będę martwić później.
A teraz już nareszcie zapraszam Was na parapetówkę!
W nowym miejscu jeszcze pachnie świeżą farbą, może będzie trzeba posiedzieć na stołkach zamiast w wygodnych fotelach, ale już dziś chcę się z Wami zacząć urządzać właśnie tam.
Chodźcie, chodźcie (IW przebiera nogami z podniecenia).
Zapraszam na pierwszy wpis, jest TUTAJ. Parapetówa!!!
Niniejszym ogłaszam, że bufet został otwarty, zapraszam. :)
A historia? Poprzednie miejsca, gdzie pisałam? Już piszę, moje wszystkie poprzednie blogi ulegną zamknięciu w ciągu max. pół roku od dziś. 
A to mój słoń pożegnalny na szczęście.
Czy odczuwam smutek odchodząc z tej platformy? Nie bardzo. Raczej radość, że zaczynam coś nowego.
Już od teraz będziecie mnie mogli nadal znaleźć na moim fanpejdżu na fejsbuku, pod adresem IWNOWATo właśnie tam zawsze lub przeważnie znajdzie się aktualna zajawka o nowym wpisie, ciekawostki, przyjemności, zdjęcia, story i inne rzeczy. Więc jeśli chcesz być ze mną bardziej, warto polubić tę stronę i dołączyć do obecnych tam już ponad 160 Osób, przy okazji bardzo Wam dziękuję. :)

19 komentarzy:

  1. Myślałam o własnej domenie, ale to gryzie się z moimi zasadami, bo nie zamierzam do blogowania dodawać ani grosza. Lecę na Twe nowe włości. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o tej kwestii napiszę za jakiś czas. Oczywiście, że zapraszam, chodź!!!!

      Usuń
  2. Już lecę, a szampan będzie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzieę się wpisałam, ale jakoś tego nie widzę. Kurczę, tyłek obtłukłam a mózg mi wysiada! Naczynia połączone czy jak????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpisałaś się na nowym blogu pod Migawką :) Na razie nie wiem, jak wyłączyć moderację komentarzy, ale spokojnie nauczę się. A tu jeszcze raz odnośnik do nowego wpisu tam: http://iwnowa.com/witajcie-na-blogu-iwnowa/

      Usuń
  4. Wiercipięta!
    Dobra, idę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłbyś sobą, jakbyś nie pomarudził, ale to dobrze, znaczy, że nadal jesteś :)

      Usuń
  5. OK, podsuń tylko bliżej mnie to ciastko czekoladowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Ciebie czekoladowe - to z lewej i jeszcze to większe z prawe, o proszszsz

      Usuń
  6. Juz tam lece! Dla mnie sernik i jablecznik poprosze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czym chata bogata, zajrzyj, co tam jest na stole! :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Zapraszam! Jeszcze nie umiem publikować od razu komentarzy, ale tylko te pierwsze się ukrywają, potem już będzie bez problemu od razu widoczny. :)

      Usuń
  8. Czy to nie jest skomplikowane? no lece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie jest, już tam nawet jest Twój komentarz :)))

      Usuń
  9. Zmiany dobrze robią, choć z doświadczenia wiem, że lepiej stare blogi zamknąć tylko dla siebie, niż je usunąć. Mnie brakuje, jeden, który pozostał w zamknięciu traktuję niemal jak relikwię, bo zapomniałam o wielu sprawach ważnych, które mi blog przypomina. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad, będzie mi miło.
Komentarze nie na temat lub hejterskie będą wysyłane w siną dal, gdzie ich miejsce.