poniedziałek, 31 grudnia 2018

Zaczarowane święta

W tym roku miałam spędzić pierwsze w Niemczech święta wspólnie z moją córką i bardzo się na nie cieszyłam. Jak się okazało, był to czas jeszcze bardziej rodzinny, niż przypuszczałam.
Córka miała do mnie dojechać po raz pierwszy swoim samochodem. Dla niej to była pierwsza trasa powyżej 60 km, a tu nagle 1028 w jedną stronę! Obie to przeżywałyśmy. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, jakie dodatkowe przeżycia mi zapewni.
Mama zapewniła mnie, że w święta ma zaplanowane spotkania z najbliższymi przyjaciółmi, więc byłam o nią spokojna. Ubiegłe święta to ja przyjechałam do Warszawy i spędzałyśmy Boże Narodzenie u córki.
W tym roku córka pracowała do piątku 21 grudnia. Miała wyruszyć w podróż dopiero po pracy i dotrzeć do mnie po noclegu w trakcie trasy w ubiegłą sobotę 22 grudnia. Na noc zatrzymała się w małym hoteliku pod Berlinem. Następnego dnia wyruszyła punktualnie o 7:00 rano i jechała do mnie mając do pokonania jeszcze ponad czterysta km.
Mikołaj z wystawy jednego ze sklepów w pasażu handlowym
Nie muszę chyba mówić, że bardzo się cieszyłam na jej przyjazd i wspólne święta.
Choinka przywieziona i ubrana przez moją córkę
Mozart też bardzo podobały się święta
Wigilijny stół
Moje wszystkie Panie
Wigilijny stół
Z mamą
Barszcz czerwony z pierogami
Mój Mikołaj z Rudolfem
x
Byłyśmy z Córcią w kontakcie przez całą drogę, kiedy zatrzymywała się na tankowanie, czy jedzenie. Tylko trochę się martwiłam, że nie mogę złapać przez telefon mojej mamy. Na szczęście wszystko wyjaśniło się na sam koniec podróży. Dała mi znać, że będzie 12:10.
Wyszłam jej naprzeciw, żeby wygodniej było trafić oraz ponieważ nie mogłam już usiedzieć w domu czekając. Podeszłam do charakterystycznego placu w pobliżu, bo wiedziałam że sam wjazd na moją uliczkę jest trochę trudny do zlokalizowania.
Podchodzę do placu, czekam, aż wreszcie widzę nadjeżdżający samochód mojej córki. Ale coś mi nie gra, bo w samochodzie obok kierowcy siedzi jeszcze jedna osoba na miejscu pasażera! Powiem wam, że byłam totalnie zaskoczona, bo nagle okazało się, że to moja mama!
Moje zdziwienie było tym większe, że mamę namawiałam do przyjazdu od dawna, praktycznie od dwóch lat, ponieważ od kiedy tu mieszkam na stałe, jeszcze ani razu nie odwiedziła mnie ani moja mama, ani moja córka. Mama zawsze mówiła, że już nie daje rady podróżować na tak długich trasach, ponieważ ma problemy ze stawami i że w związku z tym pewnie raczej do mnie nie przyjedzie.
Córka z kolei miała w ostatnim czasie zaplanowanych dużo wyjazdów służbowych i prywatnych. Poza tym dwudziestokilkuletnia dziewczyna raczej myśli o spotkaniach z rówieśnikami, rozumiem ją. Całkiem niedawno byłam na jej miejscu. Za to w tym roku córka już na początku sama zaproponowała, że przyjedzie i obie bardzo się cieszyłyśmy na te wspólne święta.
Widywałyśmy się regularnie z obiema w Warszawie, ale wiadomo, to nie to samo. Bardzo chciałam im pokazać, jak tu mam, jak się urządziłam, takie zwykłe moje codzienne życie.
I oto nagle stojąc na tym placu zrozumiałam, że właśnie zobaczyłam dwie moje najbliższe osoby razem.
Radości i szczęściu nie było końca, poczułam się tak szczęśliwa że trudno mi opisać nawet ten moment łezki mi się oczywiście w oku zakręciły.
Ponieważ plac na którym stałam, jest oddalony od domu jakieś 300 m, szybko pobiegłam pod dom, żeby uściskać i przytulić i przyjąć te moje dwie kochane istoty. Pech chciał że moja córka była pod sam koniec podróży już dość zmęczona i zamiast zaparkować w luce normalnie, czyli wjeżdżając tyłem, czyli podjechać trochę do przodu i wyjechać bezpiecznie w lukę, niestety wjeżdżała przodem i zaczepiła swoim tylnym zderzakiem o przedni zderzak samochodu, który był tam zaparkowany. No ale cóż to była mała kropla dziegciu w morzu szczęścia, szkodę już zgłosiłyśmy do ubezpieczyciela, a sprawa załatwiona będzie niedługo. Pan, któremu zarysowała samochód, też okazał się bardzo miłym człowiekiem, zostawiłam mu za wycieraczką mój nr telefonu i jeszcze tego samego wieczoru podpisaliśmy co trzeba i rozstaliśmy z życzeniami wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku.
Święta 2018
W tym momencie zaczęły się nasze wspólne święta. I już same święta były naprawdę fantastyczne.
Dziewczyny szybko rozlokowały się u mnie, a my z córcią pojechałyśmy zrobić dodatkowe zakupy.
A potem natychmiast ruszyłyśmy w miasto. Codziennie spacerując robiłyśmy od 10 do kilkunastu kilometrów. Rekordzistką pod tym względem jak zawsze była i jest moja mama. Z racji wcześniejszego chodzenia spać i tym samym wcześniejszej pobudki wybierała się codziennie rano sama na spacery, po tym jak pokazałam jej najbliższe trasy. Przy okazji wynosiła mi codziennie śmieci z poprzedniego dnia. Powiedziała, że wybrała sobie tym razem pilnowanie departamentu śmieci i zamiatania i wywiązywała się z obowiązków przez cały pobyt doskonale.
Do mnie należał przeważnie departament gotowania, zmywania i zakupów.
Za to córcia nadzorowała departament świąteczny: przygotowała choinkę i wieczerzę wigilijną oraz parę innych posiłków na przemian ze mną.
Mama i smartfon
Mama już w Warszawie dostała ode mnie pierwszy prezent, czyli smartfona.
Najpierw strasznie się opierała, ale teraz przyjechała praktycznie już tylko na kurs doszkalający, bo z telefonowaniem, obsługą książki kontaktów, SMSów, WhatsAppa, Facebooka, Instagrama (głównie czyta, sama nie zamieszcza postów) radzi już sobie naprawdę dobrze. A że od czasu do czasu skasuje główny ekran i trzeba coś tam odtworzyć - to zdarza się nawet najlepszym. Fajnie, że tak szybko się tego nauczyła, bo nie będziemy miały więcej problemów z dzwonieniem. W Polsce ma ona mianowicie już od dawna taryfę z nieograniczonym internetem, a ja tutaj też mogę dzwonić z WiFi lub z pokaźnego pakietu internetu, natomiast mój polski operator nie lubi, kiedy korzystam z polskiego numeru za granicą i co i rusz wysyła mi ostrzeżenia, że zacznie mi naliczać dodatkowe opłaty, bo za długo przebywam poza granicami PL.
Teraz mam więc już połączenia w ramach abonamentów ze wszystkimi osobami, na których mi zależy, z mamą też.
Dzwonić przez WhatsAppa też się oczywiście już nauczyła. Bez problemu też pisze mi wiadomości i przesyła zdjęcia.
Na telefonie mamy jest też aplikacja do liczenia kroków i mierzenia aktywności sportowej. Te kroki to nowy konik mamy. Co pochodzi, to sprawdza, ile zrobiła kroków. A że tutaj chodziłyśmy prawie całe dnie zwiedzając okolicę, pobiła rekord, maksymalnie było ponad 20 km jednego dnia. Połowę przeszła sama, a drugą część z nami.
Wieczerza wigilijna
Wieczerzę wigilijną podobnie, jak choinkę moja córcia przygotowała w całości samodzielnie. Choinkę przywiozła więc najpierw ją. Moja córka jest mistrzem dekorowania, więc wszystko na choince było dobrane kolorystycznie. Pięknie, prosto i elegancko.
A potem zabrała się za prace kuchenne, w których my z mamą głównie asystowałyśmy. Córcia robi świetne pierogi. Przygotowała więc fantastyczne pierogi z farszem z kapusty z grzybami.
Ja byłam asystentem od mielenia kapusty z grzybami, które wcześniej córa przygotowała i doprawiła. no ale szybko mnie zastąpiła przy maszynce, dlatego że nie umiałam odpowiednio wyciskać tego farszu i wychodził zbyt wodnisty.
Sama ulepiła pierogi, oprócz tego przywiozła barszcz, a ja wcześniej zrobiłam resztę zakupów, wszystkie warzywa, ryby i sery.
Do pierogów był też czerwony barszcz (mamy jeden taki ulubiony gotowy z kartonu). Do tego miałyśmy jeszcze parę przekąsek rybnych i serowych. I to w zasadzie nam wystarczyło. Na deser córka upiekła z moją pomocą ciasto, szarlotkę na spodzie z migdałów. Bardzo pyszne i zacne jedzonko. Nie jestem zwolenniczką nawet tych 12 potraw na święta.
Według mnie liczy się przede wszystkim serce włożone w posiłek na miarę obecnych przy stole osób. A nas było tylko 3 plus kicia, ale ona ze stołu wyjątkowo nie jadła, tylko rozkoszowała się drapaniem z trzech stron. :) Tak więc po przygotowaniu tych pyszności i podaniu udało nam się usiąść do stołu koło dziewiątej wieczorem. Zjadłyśmy po trochu wszystkich pysznych rzeczy, rozdałyśmy sobie prezenty czy też resztę prezentów i spędziłyśmy bardzo miło ten wieczór razem.

Kolejne dni świąt też spędziłyśmy wspólnie, z tym że dwa z nich Córka pracowała. Ja mam urlop do końca roku, czyli do dziś.
Udało nam się pokonać kilometry spacerów nad morzem i w mieście, poza tym zwiedzić Muzeum Historyczne i Muzeum Sztuki Współczesnej.
Niestety wczoraj o 9:00 rano moje Dziewczyny wsiadły do samochodu i pojechały do domu.
Tak się smutno i pusto zrobiło, kiedy pojechały. Kicia też nie mogła sobie znaleźć miejsca. Chodziła szukała ich i miauczała. A prawie każdą chwilę spędzoną przeze mnie na kanapie, spędzała przytulona do mnie a raczej na mnie.
I wiecie co, nie mogłabym nawet wyobrazić sobie lepszych i pełniejszych świąt. Te były naprawę zaczarowane.
Kiedy możesz spędzić święta przy jednym stole z najważniejszymi osobami w swoim życiu, to chyba właśnie jest szczęście.
W każdym razie moje święta były zaczarowane.

45 komentarzy:

  1. Kochana, piękna i wzruszająca opowieść wigilijna!
    A widząc wszystkie piękne panie, podziwiam geny - elegancja i sympatyczny uśmiech to Wasz znak rozpoznawczy:-)
    Dobrego roku i równie miłych chwil oraz pozdrowienia dla mamy i córki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jotko, po takich świętach z radością wchodzę w nowy rok! Czego i Tobie życzę. Dziękując za miłe słowa pod naszym adresem. :)

      Usuń
  2. No napisze tak. Czuję z każdej literki Twoją radość. Post jest tak nią przepełniony, że same Święta to pikuś, za klasykiem. Czytając, wyobrażałam sobie siebie jak cieszę się na widok najblższych. To nieprawdopodobnie piękna niespodzianka i wielkie chapeau bas, że panie się nie wygadały:) Jestem zauroczona Twoją mamą, przepiękna kobieta ze zjawiskowymi włosami. Dziękuję Ci za ten poświąteczny wpis. Uściski dla Was, Drogie Panie z najlepszymi życzeniami noworocznymi - wszelkiej pomyślności w 2019 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Tobie nawzajem Iva!
      Niezwykła niespodzianka mam nadzieję rozpocznie dla mnie niezwykły rok! :)

      Usuń
  3. Jak zwykle z zainteresowaniem:) Niech Ci w Nowym Roku nieustannie z górki idzie, by wiatr w oczy nie wiał i przeciwności omijały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Valski - Tobie też życzę samych wspaniałości i radości. Oby nam się dobrze działo! :)

      Usuń
  4. Iw! Wzruszyłam się razem z Tobą! Piękne ! A teraz równie pięknego , zdrowego i szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszenia takie są dobre, więc i Tobie takich życzę! I wspaniałego nowego roku!

      Usuń
  5. Iw, wszystkiego tego najlepsze, najmilsze, czego pragniesz- niech się spełni w Nowym Roku!!!!!
    Buziam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell, również Tobie całej masy przyjemności, radości i szczęścia oraz zdrowia w rozpoczętym właśnie roku! :)

      Usuń
  6. Iwonko, już wiem po km jesteś taka piękna. Sądząc po mamie długo zachowasz młodość. Wspaniałą niespodziankę zrobiły ci dziewczyny :) Miłość pokona wszystkie kilometry i nawet obłaskawi smartfona. Życzę ci samych pięknych dni w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imienniczko droga, bardzo dziękuję w imieniu swoim i mamy. Dobre to były święta, niespodzianka udana w stu procentach, teraz czerpię z tego radość i długo jeszcze będę czerpać. :) I Tobie również życzę jak najwięcej dobrych dni!
      Pozdrowienia

      Usuń
  7. pięknie:)
    wszelkiej pomyślności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Klarko i Tobie również samych radości i jak najwięcej pomyślności w Nowym Roku!

      Usuń
  8. Masz niesamowita mame! I sliczna corke! I w ogole! :)))
    Pieknie mialas, i niech ci sie tak dalej pieknie uklada!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj machnęły mi niespodziankę, że hej! :) Dzięki Basiu, Tobie również w Nowym Roku! :)

      Usuń
  9. Wymarzone Swieta, mialas cudowna niespodzianke ze i mama dolaczyla i przyjechala.
    Wszystkie trzy wygladacie fantastycznie!!!
    Zachwycam sie tez pierogami, bo dla mnie to wyzsza szkola jazdy.

    Szczesliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marigold moja Droga, samych wspaniałości i dla Ciebie w Nowym roku, pierogi dla mnie też są wyższą szkołą jazdy, dlatego robi je moja córka. Ona umie w pierogi. :)

      Usuń
  10. niech świat nadal sprzyja. może to dopiero początek dłuuugiej serii przychylnych zdarzeń?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego właśnie oczekuję od tego roku, dość już dni smutnych i niespokojnych :)

      Usuń
  11. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, spełnienia marzeń i dużo cierpliwości

    :) Fajne są takie niespodzianki. My z siostrą która mieszka dwa tysiące km od nas robiłyśmy takie przyjemności mamie... Odbierałam ją w tajemnicy z dworca i przywoziłam do mamy. Ale się wtedy cieszyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jest robić takie niespodzianki i jeszcze fajniej być ich adresatką :)
      Tobie również Jaga samych wspaniałości w tym nowym roczku! :)

      Usuń
  12. Slicznie. I tak samo slicznie wygladasz przy tej choince. Wspanialego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie też Iwonko, oby był dla Ciebie znacznie znacznie lepszy niż końcówka!

      Usuń
  13. Och, to miałaś piękną niespodziankę :) piękna jest Twoja mama, ach. No i miej dobry Rok Iva, niech Ci się ułoży tak, jak lubisz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były naprawdę wspaniałe święta, dobrze nam razem było i brakuje mi ich teraz tutaj. Chociaż z drugiej strony nic bym nie zrobiła, gdybym miała ciągle nawet najmilszych gości. :)) Dziękuję i Tobie też Małgosiu!

      Usuń
  14. Iwonko,przepieknie spędziłaś świeta,najlepiej jak tylko można.Widać autentyczną radość na waszych twarzach. Wspaniała mama, imponuje kondycją i pogodą ducha,co widać:)
    Dużo dobrego w Nowym Roku dla ciebie i Twoich najbliżych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było nam razem bardzo, bardzo dobrze. :)
      Dziękuję Ewo, dla Ciebie również wszystkiego najlepszego!

      Usuń
  15. Cudne są te Twoje kobietki :) Wszystko mi się podobało, a na widok jedzenia dostałam ślinotoku, ale aż mnie plecy zabolały, kiedy zobaczyłam ten niski stolik (kawowy?). Z tym, że to u mnie typowe i zwracam na to uwagę. Od ośmiu lat męczę się z jedzeniem przy niskim stoliku, a tak mi się marzy normalny stół. I siedzenie bez garbienia się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, i bardzo mi ich brakuje na co dzień toteż niespodzianka świąteczna była przednia! :)
      Tak, to jest niski stolik przy kanapie, ale normalny stół taki duży mam też w kuchni. Jest nawet aż za duży jak na tę kuchnię, ale nie mam go za bardzo gdzie postawić w dużym pokoju. Za to ten wieczór chciałyśmy spędzić na galowo i wygodnie. I tak było mimo tego, że trochę się garbiłyśmy :)

      Usuń
  16. Przyjazd Twojej mamy był chyba największą świąteczną niespodzianką i najlepszym prezentem gwiazdkowym. Czytając o tak wspaniale przygotowanych i radośnie spędzonych świętach, trudno się nie uśmiechnąć. Bardzo się cieszę, że po okresie zawirowań i morderczej pracy, zakończyłaś rok tak rodzinnie. Oby 2019 był dla trzech Pań bardzo, bardzo pomyślny. Ukłony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Iwono, to był najlepszy prezent, jaki sobie mogłam wymarzyć i było magicznie. :)
      I tego właśnie sobie życzę!

      Usuń
  17. Cudowne, świąteczne chwile:-) Na pewno pozostaną na długo w waszej pamięci:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takimi chwilami się buduje życie, oby właśnie takich było jak najwięcej!

      Usuń
  18. Jaki piękny warkocz ma Twoja mama, rety! Jestem pod wrażeniem 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo w imieniu mamy, a i ona się ucieszy, kiedy przeczyta. :)

      Usuń
  19. Doskonale Cię rozumie.
    Od 2 lat Święta spędzam w Niemczech
    Te były w domu z synem w Polsce
    Matko jakie cudnie zgrabne te pierogi
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie po długiej rozłące chce się tak bardzo spędzać ten czas świąteczny z bliskimi, prawda?
      Córka świetnie ulepiła, to wyglądają świetnie. :)
      Pozdrowienia

      Usuń
  20. Ależ fantastyczną niespodziankę i świetne babskie święta zafundowały Ci Twoje dziewczyny :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudownie:-) Wiem co czułaś. Szkoda tylko, że taki ciepły, rodzinny czas trwa tak krótko. Jakoś tak...nie mogę się nacieszyć. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się trudno nacieszyć było, ale i tak te niezapomniane chwile ocieplają mi bardzo te świąteczne wspomnienia, w chwilach trudniejszych grzeję się tym ciepłem. :)

      Usuń
  22. Ja chciałam Ci tylko powiedzieć, że masz piękną mamę. Chciałabym mieć taki gruby warkocz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mama nosi taki, od czasu kiedy zapuściła włosy i też uważam, że jest jej pięknie :)

      Usuń

Zostaw ślad, będzie mi miło.
Komentarze nie na temat lub hejterskie będą wysyłane w siną dal, gdzie ich miejsce.