piątek, 12 października 2018

Embedding w Bloggerze, czyli Instagram dla niestowarzyszonych

Chcę się dziś czegoś nauczyć się, a mianowicie: jak wstawiać zdjęcia z instagrama na bloggera. Ale w takiej formie, w jakiej potem będziecie mogli je sobie obejrzeć i bezpośrednio z nich wejść na mój instagram. Czyli jako aktywne pola, z widocznymi komentarzami itd.
No to czas start! Pierwsze zdjęcie to wczoraj opublikowane zdjęcie Mozarta.
Taki groźny kot, że aż strach!

A teraz sprawdzimy, czy dodany w postaci embedding link z obrazkiem działa. 

Wygląda na to, że tak, chociaż ja na razie nic nie widzę. Zobaczę na podglądzie. Super, na podglądzie już jest.
Instrukcja po angielsku jest TUTAJ.
A ja chcąc pokazać osobom, które nie mają dostępu do instagrama, będę mogła dodawać tamte zdjęcia także na blogu.
Teraz już wiem, że aby to narzędzie działało, trzeba najpierw skopiować link do zdjęcia na insta w formie kodu, który pobieramy w taki sposób, jak widać na kolejnych zdjęciach. Ja mam już system automatycznie zgermanizowany i nie chcę ani nie potrzebuję tego zmieniać, ale myślę, że zorientujecie się po kolejności operacji, co gdzie klikać.
1) najpierw podświetlamy w instagramie zdjęcie, które chcemy wstawić do bloggera.

2) w następnym kroku przechodzimy do menu, które znajdujemy na dole po prawej stronie w postaci trzech kropek (nie wiem dlaczego mój laptop nie robi porządnego print screena na całą stronę i jeszcze nie rozwiązałam tego problemu,dlatego ten opis):

3) Klikasz na te trzy kropki i pojawia Ci się okno, w którym wybierasz opcję drugą. Po niemiecku nazywa się to "einbetten" po angielsku "embedding", spolszczona nazwa to embedowanie:
4) Po kliknięciu na embedowanie, komputer generuje jednorazowy kod do tego zdjęcia.
5) I ten kod należy skopiować, klikając na pole kopiuj kod embedowania (tutaj na niebieskim tle można odczytać, u Was będzie to po polsku, chyba że macie ustawiony inny język.
I teraz najważniejsza część zabawy.
Ten kod można wkleić do posta na bloggerze tylko w wersjki HTML. Widzicie to okienko na górze po lewej?
Tam jest "Nowy post", a obok HTML.
Wybierz opcję HTML i właśnie tu wklej zapisany w pamięci podręcznej kod do embedowania Twojego zdjęcia z insta.
Fajne? :) Nie ma za co.
W związku z powyższym pokażę Wam jeszcze w ramach treningu parę moich ostatnich zdjęć z Insta, bo ładne są i warto. Poniżej może uda mi się wstawić filmik z moim awokado, uwaga czas start. Ale fajnie, chodzi! :)


No to jedziemy dalej. To jedno z lepszych zdjęć, które mi się ostatnio udało. Warszawa w czarnych chmurach, akurat byłam w tym czasie obok PKiN.
Najwięcej polubień zdobywa oczywiście Kicia. Mozart jest wyjątkowym łap(m)aczem instagramowych serduszek. Sporo polubień zyskało też to zdjęcie:
Ten kot też się spodobał, mimo że go nie oswoiłam, ale ludzie mają różne przedziwne upodobania.
O dziwo spodobało się też moje zdjęcie na tle Dworca Głównego w Bremie.
I ten zachód słońca:
I co podoba się Wam?
Mam częściej spamować?
Bo nie zawsze mam chęć pisać, czasem chciałabym podzielić się z Wami moimi aktualnymi zdjęciami.
Może nawet zrobię co tydzień foty zebrane z najlepszymi zdjęciami tygodnia na instagramie.
Podoba się Wam ten pomysł?
Jeśli tak, dajcie znać w komentarzach.

26 komentarzy:

  1. Fajna sprawa :) Właśnie dumałam, jak dołączyć sobie Instagrama do bloga, patrzę, a tu nowy post u Ciebie. U mnie wielkie przemeblowanie, na fali tego, co mi pisałaś (że ostatnio nie mogłaś do mnie wejść) oraz coraz częściej atakującego mnie znudzenia szablonem tym samym od 8 lat. Tylko jeszcze obczaję, jak się robi fikuśne nagłówki i będę (prawie) zadowolona ;)

    Spamuj spamuj ;) Jak nie teraz, to później na pewno przydadzą się takie instrukcje. Z pewnością mnie, a raczej nie jestem jedyna łaknąca nowości i jednocześnie letko z nimi lewa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiedziałam się o tej możliwości wczoraj (bo widziałam już częściej na różnych blogach) i wyszukałam instrukcję dziś. Jak widać działa!
      Dobrze, że coś zmieniasz, bo brak możliwości wejścia na bloga zniechęca najbardziej. Co do szaty graficznej i reszty rozważam jeszcze różne zmiany, ale na razie to nie jest dla mnie najpilniejsze. Chciałam udostępniać zdjęcia z insta na blogu, bo wiele osób właśnie instagrama nie ma. A zdjęcia myślę chętnie obejrzą. :)

      Usuń
  2. Lubie takie zabawy programami i aplikacjami. Spoko, możesz zamieszczać, to zawsze jest ciekawe i zawsze warto poznać coś nowego:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z radością zatem będę częściej uszczęśliwiać Was moimi zdjęciami. Tym bardziej, że często wolę bawić się obrazami, niż pisać. :)

      Usuń
  3. Iwonko dziękuję Tobie za ten samouczek! Już teraz wiem jak się wstawia zdjęcia z instagramu do blogera. Jesteś niesamowita.
    Staram się w ramach możliwości obserwować Ciebie na IG, ale też nie mam nic przeciw pojawieniu się zdjęć też tutaj.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od długiego czasu zastanawiałam się, jak to zrobić i cieszę się, że udało mi się znaleźć rozwiązanie.
      Już się znalazłyśmy na insta, więc damy radę. :)
      Ty też robisz piękne zdjęcia, więc może to być także pomysł dla Ciebie.
      Pozdrowienia Sikoreczko :)

      Usuń
    2. Dziękuję Iwonko mimo to, mój IG nie jest tak oblegany jak Twój :)
      Na pewno wykorzystam ten samouczek u siebie też.
      Uściski.

      Usuń
    3. Wiesz Sikoreczko, prowadzę mojego instagrama ostatnio nawet intensywniej od bloga, bo czasem nie ma się natchnienia do pisania, ale ja prawie zawsze codziennie robię różne zdjęcia. I lubię się nimi dzielić. Cieszy oczywiście, kiedy się ludzizom podobają. :)

      Usuń
  4. Jak dla mnie pomysł super, bo generalnie nie mam instagrama, a zdjęcia fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie właśnie pomyślałam, że dzięki temu także osoby z bloga poznają trochę więcej moich zdjęć. A te co chcą, założą może własnego instagrama. :)

      Usuń
  5. O proszę, nawet nie wiedziałam, że można zdjęcia z Insta wrzucać na blog jako aktywny link, dziękuję pięknoto :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kilku blogach to od dawna widziałam, ale nie wiedziałam jak. Dowiedziałam się i od dziś zaczynam się tym bawić. :)

      Usuń
  6. Wszystkie zdjecia sa ciekawe i jak ich duzo! wiadomo ze kicia zawsze jest do podziwiania,
    lubie Ciebie na zdjeciach, jestes fotogeniczna i naturalna, lubie przyrode, kwiaty, sa piekne zdjecia z owocami, srebrna miska z czeresniami - piekne zdjecie, jest tez kilka zdjec ktore wygladaja jak czarno-biale, b.ciekawe. A zdjecie Twoje na tle dworca tez bardzo mi sie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wizytę marigold. Miło mi, że ci się podoba na moim instagramie :)

      Usuń
  7. Jestem pod wrażeniem, bo kompletnie nie ogarniam Instagrama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go polubiłam, bo uwielbiam oglądać ładne zdjęcia i udostępniać moje, cieszyć się tym razem z innymi :))

      Usuń
  8. fan klub Mozart reaguje owacją na stojący... ale ta duża kicia też niczego sobie, jednak oswajanie i trzymanie w domu (na posesji) to słaby pomysł...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję w imieniu Mozarta Piotrze.
      Mozart pozdrawia.
      Ta duża kicia też cudna i miękka w ruchach, jakkolwiek oswajać bym raczej chyba nie chciała. :)))

      Usuń
    2. nie wiem, czy wiesz, że te duże kicie, tego gatunku potrafią wrzeszczeć, prychać, ale też ślicznie miauczeć... z tym oswajaniem to jest tak, że duże kicie owszem, dają się oswajać, tylko z zabawą bywa kłopot, bo one nie wiedzą, nie rozumieją, że człowiek to nie kicia i zupełnie niechcący potrafią zrobić coś, co innej kici nie zaszkodzi, ale człowieka uszkodzi... zresztą jak wiesz, małe kicie też potrafią się nakręcić podczas zabawy i na przykład drapnąć do krwi pazurkiem lub ugryźć, kompletnie bez wrogich intencji...

      Usuń
    3. Właśnie dlatego, że zdaję sobie sprawę z możliwości małych kici, nie ryzykowałabym niestety oswajania tych wielkich kotów, choć chciałoby się mieć takiego kota udomowionego, bezpieczeństwo przed włamywaczami gwarantowane! Niektórzy ludzie jednak udomawiają czy umieją się zbliżyć do tych wielkich kici czy chodzić miziać inne dzikie zwierzęta... Nie miałabym chęci ryzykować życia dla takiej zabawy.
      Słyszałam kiedyś na filmie przyrodniczym, jak one miauczą, przeraźliwie dość. :)

      Usuń
  9. Jestem za dniem zdjęciowym. Z przyjemnością obejrzałam, dałam znak także kilka razy na instagramie, pozdrawiam imienniczko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie już wiem, jakie wpisy będę zamieszczać raz w tygodniu! Cieszy mnie pozytywny odzew i dziękuję także za Twoje odwiedziny na Instagramie.
      Serdeczne pozdrowienia!

      Usuń
  10. Pomysł o tyle dobry, że ja nie mam insta, a zdjęcia, widzę świetne. Podoba mi się warszawskie, no i ten zachód...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jesteś kolejną osobą, której pomysł przypadł do gustu, zatem zdjęcia z insta będą tu gościły częściej. Dziękuję Ci za opinię.

      Usuń
  11. kolaboracja z pozostałymi mediami zła nie jest. tylko, czy powielanie jednych treści/obrazów wnosi nową wartość? ja nie wiem. może dlatego zastanawiam się, nad udzielaniem się poza blogiem - ileż razy można sprzedać to samo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie, a masz dowody, że nie można?
      Wielu moich Czytelników nie ma konta na instagramie. Z kolei wielu Twoich potencjalnych czytelników nie musi czytać w sieci i zamiast korzystać z komputera woli mimo wszystko tradycyjną książkę. Decyzję oczywiście podejmiesz sam, ale wielu blogerów swoje książki sprzedaje z sukcesem. Szkoda by było, żebyś nie wyszedł do szerszej publiczności.

      Usuń

Zostaw ślad, będzie mi miło.
Komentarze nie na temat lub hejterskie będą wysyłane w siną dal, gdzie ich miejsce.