środa, 14 lutego 2018

Moje miłości

Czy to na Walentynki, czyli z okazji, czy zupełnie bez okazji wpadło mi dziś w oko to zdjęcie zrobione w styczniu.
A na nim moja wielka miłość kocia i psia, upamiętniona na zdjęciu.
Wiele się może zmienić w moim życiu, ale zawsze będzie miejsce w moim serduchu na te dwie niewinne istoty, które przebojem weszły w moje życie i przebojem zdobyły moje serce.
Zupełnie nie wiem, jak by wyglądało moje życie bez nich, ale z pewnością nie byłoby tak pełne i nie zaznałabym takiej masy bezwarunkowej miłości, co od nich.
I dlatego wszystkim miłośnikom stworzeń, którzy dali im dom, posiłek, dach nad głową i wygodne posłanie, życzę tej miłości jak najwięcej.
Ona rekompensuje często deficyty, których nie są w stanie zaspokoić ludzie.
Ludzie są często słabi, pokręceni, nie mają w sobie siły na miłość ani na oddanie. 
Zwierzęta nie mają tego problemu. Jeśli Cię pokochają, to jesteś ich na zawsze i to nie podlega żadnej dyskusji.
Jeśli oddasz im serce, oddadzą Ci swoje z naddatkiem i bez jakichkolwiek warunków, obaw czy umów cywilnoprawnych.
Ich serca są czyste, ich intencje - jasne i klarowne.
Nic tylko się uczyć człowieczeństwa właśnie od naszych braci mniejszych.
Wszystkim moim Czytelnikom z okazji święta zakochanych życzę więc jak najwięcej czystej, bezwarunkowej miłości.
Nie zapominajcie też tak kochać samych siebie!






Miłych Walentynek!
Wasza iw

30 komentarzy:

  1. A, do dupy z Walentynkami, że tak powiem. Ale dla TEJ (psiej, kociej, dowolnej zwierzęcej) miłości warto żyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla kociej/psiej miłości zdecydowanie warto żyć! :)

      Usuń
  2. Nie obchodze tych amerykanskich wynalazkow, albo kocham przez caly rok, albo wcale. Zwierzaki wnosza wiele w nasze zycie i czynia je lepszym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że jak mam być kochana, to najlepiej cały rok, ale jakoś taka miękka i kobieca jestem jednak pod wpływem tego typu świąt. Wzruszają mnie
      A zwierzaki to już w ogóle na maksa mnie wzruszają!

      Usuń
  3. Prawdaż to, jak raz zdecydowały, że jesteś rodziną, to mnie ma odwołania :). Dobrych walentynek więc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety moja walentynka była w tym roku daleko ode mnie, ja w PL, a ona w DE, Ale odbijemy sobie :)

      Usuń
  4. I to są nasze największe miłości, reszta się nie liczy :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, to prawda, reszta bywa, że przemija, a one są z nami naprawdę na zawsze na dobre i na złe!

      Usuń
  5. Pieski, kotki sa kochane, wszystkie zwierzaczki, czesto sa bardziej 'ludzkie' niz my ludzie, nie sa zawistne, wredne, zlosliwe...
    Nie nadaje sie juz zeby miec swojego psa czy kota, ale pomagam tym zwierzatkom w schronisku, miesiac w miesiac dostarczam zywnosc tak jakbym miala psa i kota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że kochasz mądrze, czyli robisz to, co możesz i jednak pomagasz i dajesz siebie. Jak już będę w takim wieku, kiedy nie ma gwarancji, żeby zwierzak miał przy mnie dożywocie, to też nie będę brała do domu. Ale chętnie pomogę tak jak Ty. :)

      Usuń
  6. Nic nie będzie nawet podobne
    do zwierzęcy łapek
    wciskających się pod kołdrę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie! Tak jest i będzie :))

      Usuń
  7. To jeden z najpiękniejszych postów, jakie czytałam. Jestem normalnie wzruszona. Zgadzam się z każdym zdaniem. Mój kochany Dinuś pokazał mi miłość, jakiej wcześniej nie znałam. Mogę śmiało napisać, że nauczył mnie co, to słowo oznacza. Tęsknię za Nim całą sobą. Ludzie powinni uczyć się od zwierząt, bo jest czego się uczyć. Dziękuję Ci za ten post, za zdjęcia. Wszystkim Wam, życzę cudownego dnia. Jestem pewna, że nasze pieski są teraz we wspaniałym miejscu, ale jednocześnie i z nami. Wierzę w to.

    Serdecznie pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszedł prosto z serca i poszedł jak widać także do Twojego, miło mi. :)
      Wiele by ludzie mogli nauczyć się od zwierząt, szkoda, że w większości nie chcą lub nie lubią się uczyć. Ale są też pozytywne wyjątki. I tego się trzymajmy.
      Też wierzę w to, że są na wiecznej zwierzaczkowej łące...

      Usuń
  8. fan club Mozarta podłącza się do życzeń...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozart z rozkoszą przyjmuje wszelkie objawy miłości i zasłużone głaski :)

      Usuń
  9. Oj tak. Happy Valentines! ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Miłość to dla mnie rzecz ważna, najważniejsza. Warto mieć zawsze jej wieczne źródło. Zwierzaki są takim źródłem :)

      Usuń
  11. Iw Tobie też życzę romantycznych walentynek, gdziekolwiek dzisiaj jesteś.
    Mozart jest wspaniała, a piesełek też koffany.
    Dziś czytałam ciekawy artykuł w którym pisali, że pies udawał chorego aby właściciel nie chodził do pracy tylko z nim był :) i jak tutaj nie kochać zwierząt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Sikoreczko, romantyczne to może nie były, ale cieszę się, że jest istota, która kocha mnie na pewno nieodwołalnie :)
      Piesek też tak kochać potrafił.
      Zwierzaki są niesamowite w swoich pomysłach :), ten piesek pewnie nie chciał siedzieć sam w domu :))

      Usuń
  12. Przyjmuję życzenia i odwzajemniam. W tej psiokocioludzkiej miłosci jest jeden minus.
    I nie chodzi o to, że moje koty traktują mnie jako dawcę dobrego i otwieracza drzwi, dając co nawyżej sie pogłaskac. Trudno , widać tak musi być, a mnie cieszą dorodne wysportowane kociska i psina z wiernymi oczyma. Ten minus to niepowrót z nocnego patrolu, przejście w nieznanych okolicznościach na wieczny patrol.
    Jeden mi rok temu nie wrócił, drugi tak wyraźnie po nim rozpaczał, że dodatkowo serce się nam krajało.
    Trzeba było sie dokocić.
    Ten minus to wieczne wieczorne oczekiwanie: wróci czy nie wróci.
    Dodatkowo ten minus to ból serca jak nie wróci.
    Pocieszam się tym, że moje koty żyja szczęśliwie, w pełnym kontakcie z naturą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta niepewność przy wypuszczaniu kotów faktycznie jest jedną z najgorszych czynników bycia kocim opiekunem. Pies jednak przeważnie wraca, z kotami sytuacje są różne. Ja też preferuję kontakt kota z naturą i uważam, że tak są szczęśliwe. Zresztą największym drapieżnikiem i tak pozostaje ten ludzki.
      Moja kicia dopiero od niedawna się taka przytulna zrobiła, jej życie poprzednio polegało głównie na przebywaniu na dworze, w Warszawie jeszcze. Teraz dopiero jest bardziej kotem domowym, a więc i doceniła nasze łona i ręce do drapania. :)
      Pieska bardzo brakuje, ale nie ma teraz możliwości, żeby rozszerzyć domowe stado.
      Skutkiem ubocznym tej sierciowej miłości jest straszny ból, kiedy zwierzak odchodzi. W taki czy inny sposób...

      Usuń
  13. Tobie M. i Mozartowi wszystkiego najpiękniejszego nie tylko przy okazji Walentynek. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję w imieniu całego stada :)!

      Usuń
  14. Miłość, jak widać u Ciebie, ma różne oblicza. Dobrze,że jest dobrze :) uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać. Dobrze jest pamiętać o tych, którzy nas kochają. Uściski Małgosiu

      Usuń