sobota, 5 sierpnia 2017

Niezwykła Anabell

Wreszcie poznałam osobiście Anabell. Od lat odwiedzamy się na blogach, a tym razem nareszcie w życiu. Jak dobrze, że mieszkamy (mieszkałyśmy) w tym samym mieście. I jaka szkoda, że udało się nam poznać tak późno. Kiedy ja już się przeprowadziłam a Anabell jest w przededniu przeprowadzki.
Anabell jest osobą bardzo uzdolnioną, kreatywną i nie może ot tak po prostu usiedzieć spokojnie na miejscu, jej głowa ani chwili nie jest bezrobotna. Tak więc prawdopodobnie jej ręce stale muszą być czymś zajęte. Jeśli akurat nie czyta jednej z książek ze swojej bogatej biblioteki lub nie opisuje ciekawych historii na swoich blogach (nic specjalnego i procontra-anabell), wyczynia cuda na kiju z koralików i ozdobnych kamieni albo dzierga szale i obrusy lub wyszywa inne wspaniałości, które z przyjemnością u niej obejrzałam.
W jej pokoju widziałam rozpoczętą śliczną chustę na drutach i rozłożony warsztat rękodzielniczy. Poza tym panował idealny porządek, ale moja gospodyni i tak nadal twierdziła, że jest nieład. Co miałam z gospodynią tego domu dyskutować. Pewnie jakiejś fałdki nie wygładziła, jakoś nie mogłam dojść której.
Nie wiem, skąd się to u niej wzięło, ale talent to jedno, a wytrwałość i stylowe dobranie dodatków to drugie. Według mnie nie można mówić o Anabell, nie wspominając o jej pasjach i nie pokazując, jakież to piękne rzeczy własnoręcznie wytwarza.
Zobaczcie sami, jakie fantastyczne, przepiękne i artystyczne wyroby z koralików i innych dodatków dostałam tylko ja od Anabell. Efekty swojej pracy najchętniej rozdaje w postaci prezentów wśród bliskich i znajomych.
Pierwszy biało-czerwony komplet i perłowy naszyjnik dostałam od Niej już kilka lat temu dwa naszyjniki. Postanowiłam zresztą zrobić wreszcie porządne zdjęcia tym wszystkim cudom.
(Prawie) wszystkie cuda od Anabell zebrałam zresztą w specjalnie na ten cel przeznaczonej szufladce:



A tu już cuda obfocone wspólnie ale pojedynczo:
i oddzielnie
Ten komplet noszę od lat najczęściej. Anabell wyjątkowo wtedy utrafiła w mój odcień czerwieni. Całość jest bardzo elegancka i uwielbiam zakładać ten naszyjnik na różne okazje. 

Z kolei biały perłowy najlepiej wygląda, kiedy się trochę opalę.
Ten zielony komplet nosiłam już na urodziny i na któregoś Sylwestra.
A teraz kolej na najnowszy niebieski komplet (chyba można nazwać ten kolor ultramaryna), w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Zobaczcie też, jak te cuda w błękitach wyglądają na człowieku: oto naszyjnik z kolczykami.

Oprócz tych cudów Anabell postanowiła mnie obdarować dalej, oto jej prześliczna zakładka do książek. Dostałam ją z dwiema książkami. Jo Nesbo, Policja, niezły thriller, już zaczęłam czytać.
I Zdrowe Wody Anety Łańcuchowskiej-Jeziorowskiej.

Bardzo przyjemnie trzyma się w ręku taką zakładkę i przekłada nią kolejne strony książki.
A tu zbliżenie na samą zakładkę:
Pomyślałam, że równie dobrze wygląda ona tak oto na nadgarstku:

Jestem pod wielkim wrażeniem Anabell. To niezwykle mądra i do tego ciepła kobieta.
Jednak Anabell ma też w sobie pazur, co przy jej ostrej niczym brzytwa inteligencji stanowi niezłą mieszankę, zapewniającą silną wolę przetrwania wszelkich trudności. A tych ma w swoim życiu niemało, bowiem pielęgnuje też kilka ciekawych chorób, które jednak trzyma mocno pod kontrolą.
Poznałam też przy tej okazji krótko męża Anabell, który po chwili powitania usunął się elegancko w cień i nie przeszkadzał w naszych babskich ploteczkach.
Szukam słów do opisania tego spotkania i Człowieka, chyba jednak nie da się w krótkim wpisie opisać całej złożonej Osoby. Za to czytając od lat jej bloga, szczególnie tego z historiami z życia, dowiecie się o Niej znacznie więcej.
Rozstałyśmy się z poczuciem, że mogłybyśmy tak gadać jeszcze długo i tematów by nam nie zabrakło. Niestety nie udało mi się Jej odwiedzić tym razem ponownie, chociaż bardzo się starałam.
Mam nadzieję, że jeszcze to nadrobimy, o ile mi się wcześniej nie wyprowadzi do Niemiec. A nawet wtedy - będę ją miała po drodze do siebie i z całą pewnością nie odpuszczę odwiedzin od czasu do czasu. :)
Anabell, jeszcze raz Ci dziękuję za wspaniale spędzony z Tobą czas, bardzo mi Ciebie potem brakowało w kolejnych dniach. I głupio mi, że tym razem niczym Cię nie obdarowałam, ale wpadłam  do Ciebie lekko zaskoczona, że jakoś udało mi się w ogóle znaleźć czas. Poza tym lubię dawać prezenty dopiero, kiedy kogoś poznam i mogę dopasować do niego coś, co będzie pasowało. Mam nadzieję, że chociaż grzyby od mojej Mamy smakowały. :)

28 komentarzy:

  1. Fantastycznie jest spotkać osoby , z którymi znajdujemy wspólny język :-)
    Przypadłyście sobie do gustu i dlatego tak fajnie Wam się rozmawiało...
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak! Anabell była zawsze dla mnie wzorem w wielu sprawach, ale w spotkaniu na żywo okazała się jeszcze lepsza, niż zza monitora. :)
      pozdrawiam Krysiu

      Usuń
  2. Ja nie moge sie doczekac, kiedy Anabell przeprowadzi sie wreszcie blizej i nie trace nadziei, ze w wolnej chwili wpadnie pozwiedzac Getynge, bo to takie urocze miasto. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będzie bliżej, to może i Ty byś wpadła do niej, a może nawet we trzy się kiedyś spikniemy! :))

      Usuń
    2. A ja? A ja? Przygarniecie mnie, biedulke??? :) :) :)

      Usuń
    3. Jak będziesz gdzieś w zasięgu, to czemu nie! :) A gdzie Ty mieszkasz?

      Usuń
    4. NRW Rheine, na linii kolejowej Amsterdam-Berlin. Szkoda tylko ze ja "nieczasowa" :), ale kiedys tam... w przyszlosci... wsiade do pociagu byle jakiego i dojade do Berlina :)

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    Nie miałam okazji poznać Anabell osobiście, ale istnieje w moim życiu. Skorzystałam z jej kilku rad, a w moim domu gości dość często przy spotkaniach rodzinnych i nie tylko:
    - A wiecie, pewna Anabell to...
    - A moja koleżnka blogowa Anabell mówiła, że...
    - Szkoda, że Zosia nie posłuchała. Przecież mówiłam, że Anabell radziła, żeby...
    etc... etc...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i mają rację wszystkie, bo i mnie niektóre rady Anabell bardzo posłużyły w życiu. A trzeba dodać, że raczej rad nie słucham, chyba że od bardzo mądrych ludzi, którzy dają je w sposób przemyślany i z poszanowaniem moich praw. :)
      Uściski!

      Usuń
  4. mam od Anabell piękny zielono-czarny naszyjnik, bardzo go lubię i nawet dawałam go do naprawy gdy ktoś nieostrożny zerwał mi zapięcie, rzadko naprawiam zepsutą biżu, to coś znaczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama widzisz, jakoś ona potrafi tak dobrać te rzeczy do człowieka, że nie pozostajemy wobec nich obojętne. Obdarowując nas nimi, dodaje do daru część swojej duszy i to się czuje. :)

      Usuń
  5. I to mi się podoba, te blogowe spotkania i zacieśnianie więzów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie tak. A kiedy nasza kolej?

      Usuń
    2. W każdej chwili, niech tylko przetną się nasze drogi.

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi :)

      Usuń
    4. Zawsze takie rzeczy dzieją się, gdy najmniej ich się spodziewamy - przynajmniej u mnie.

      Usuń
  6. O matko, zatkało mnie!
    Spotkanie w realu nieco nam się odwlekło, ale co komu pisane, tak być musi.
    To bardzo miłe, gdy spotkanie w realu tylko potwierdza nasz blogowy wybór a nie rozczarowuje. Zresztą wiesz, co o Tobie myślę- jesteś właśnie taka jaka powinnaś być. I powiem, że - M. "ma farta".
    Grzyby- są super. Część ususzyłam, resztę udusiłam. I dziś mam kurczaka duszonego w grzybach, w charakterze obiadu.Miałam wpierw jeden słoik zostawić na Berlin, ale łakomstwo to rzecz straszna;)Rozmawiając z Mamą podziękuj Jej od nas.
    Lubię Cię przystrajać w różne biżutki, zawsze zyskują na wyglądzie skomponowane z Twoją osobą.
    Ten czerwony komplet miał Ci dodać pewności siebie i....wykonał swe zadanie. I teraz ten tęczowo niebieski też ma pewne zadanie -ukojenie i
    docenienie tego wszystkiego, co osiągnęłaś.
    Mam nadzieję, że jeszcze przed moim wyjazdem zdołamy się "upolować".
    Czeka na Ciebie biało-turkusowa wypleciona bransoletka, ciut szersza od tej zakładki.Jeszcze tylko kolczyki powinnam wymyślić do niej, oczywiście też wyplecione. Wiesz, manualne ADHD jakoś mi nie mija.
    No a potem zawsze jeszcze możemy się spotkać w Berlinie.
    To oczekiwanie na przeprowadzkę lekko wybija mnie "z uderzenia". A upał nieco powala.
    Miłego weekendu;)
    P.S.
    Wpadłaś w oko mojemu, bo jakoś od razu zapamiętał Twe imię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell, teraz mogę sobie tylko pluć w brodę, że tak długo odwlekałam, masz jednak rację z tym, że co komu pisane.
      Też się cieszę, że obie miałyśmy wzajemnie tak pozytywny odbiór siebie w realu.
      Wspaniała z Ciebie Babka!
      A biżuteria od Ciebie zrobiona jest z duszą. Mam wrażenie, że każdą wykonaną sztukę robisz właśnie z myślą o danej osobie i może dlatego te rzeczy tak świetnie pasują i zawierają część Ciebie. A Twoja biżuteria faktycznie spełnia potem założony przez Ciebie cel. Zdaję sobie też sprawę, że Twoje manualne ADHD już Ci tak zostanie :), więc nie będę odmawiać, tylko postaram się po prostu tym cieszyć.
      Zdaję sobie sprawę, że perspektywa przeprowadzki, choćby do nie wiem jak ładnego miejsca i do bliskich, to nie przelewki i człowiek chodzi mimo wszystko ciągle lekko podminowany. Ale przy Twojej organizacji dasz radę o wiele lepiej ode mnie. :)
      Poza tym nie musisz wyprowadzać wszystkiego z mieszkania, bo ono zostaje.
      U nas już bez upału, przyjemna letnia temperatura.
      Uściski!
      p.s. Twój mąż bardzo do Ciebie pasuje :), pozdrów go ode mnie!

      Usuń
  7. Taka bizuteria wykonana przez Anabell ma wyjatkowy urok, ta niebieska idealnie pasuje do Twoich oczu, a ten bialy, perlowy naszyjnik widze na ciemnym sweterku. Bizuteria pasuje do Ciebie, milej zabawy z nia zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie zamierzam, szczególnie, że mając kogoś, kto wymyślił i wykonał takie ozdoby specjalnie dla mnie, czuję się jak gwiazda i nie szukam już nawet innych :)

      Usuń
  8. Wow! Jestem pod wrażeniem estetyki biżuterii. To jest coś, co naprawdę podziwiam w ludziach, podobnie jak umiejętność robienia cudów na drutach. Mimo, iż poniekąd mam ciągoty do robótek, to jednak w tym kierunku nigdy nie szło u mnie tak, jak być powinno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Anabell spotyka się wyjątkowo dobry gust ze starannością wykonania, które cechują ją też w podejściu do reszty życia mam wrażenie.
      Także mam pociąg do robótek, ale niestety ciągle jakoś znowu i znowu za mało czasu. Zwycięża praca i inne obowiązki albo inne przyjemności :)

      Usuń
  9. Bardzo Ci zazdroszczę przede wszystkim spotkania z Anabell, chociaż biżuterią też bym nie pogardziła(stanowiłaby co prawda amulet, bo nie noszę). Ja również poświęciłam Anabell post("Udomowiona kobieta) i zgadzam się z Tobą w ocenie jej jako człowieka i blogerki oraz szalenie uzdolnionej osoby, choć nie wiedziałam, że szydełkuje, robi na drutach i haftuje. Pozdrawiam obie Panie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za pozdrowienia :)), pamiętam Twój post i cieszę się, że podobnie odbieramy Anabell, sama sobie niemal zazdroszczę tego spotkania :) I na pewno będą kolejne. :)

      Usuń
  10. Też miałam szczęście zostać obdarowaną przez Anabell przepiękną biżuterią. Bardzo lubię jej blog, nie tylko dlatego, że w wielu (właściwie w większości) sprawach mamy podobne podejście. Z jednej strony bardzo szkoda, że zbiera się do wyprowadzki, ale z drugiej niespecjalnie się jej dziwię. To, co się u nas ostatnio wyprawa... No ale nie piszmy o rzeczach nieprzyjemnych. Zazdroszczę Ci spotkania :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że pracowita ta nasza Anabell, tyle osób uszczęśliwiła swoimi ozdobami, taki dobry duch z niej :)). Wiesz to jest taka osoba, którą nie tylko chętnie się czyta, ale której chce się i słuchać i spędzać z nią czas! Aha, i nosi rewelacyjne śliczne oprawki do okularów :)))

      Usuń
  11. Super, że udało się Wam spotkać. To takie niesamowita spotkać kogoś z kim się pisze, rozmawia na blogach, obserwuje . Nikogo z bloga nie spotkałam, ale znam osobiście kilka blogerek- moich koleżanek .
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale cudeńka - Anabell to prawdziwa artystka 😃

    OdpowiedzUsuń