środa, 14 czerwca 2017

Niezwykłe róże w naszym ogrodzie

W rogu naszego ogrodu mieszkają dwa krzewy różane. Oba kwitną jednocześnie, z tym że ten większy rodzi róże w dwóch różnych kolorach.
Zdjęcie powyżej wykonałam 11 czerwca, kiedy rozwinęło się już sporo róż. Z daleka niezbyt dobrze widać różnice w kolorach, część żółtości rozpływa się przy kontraście z ceglaną ścianą za krzewem.
Kiedy jednak podejść bliżej, zaczynamy to zauważać.
Większość róż jest biała, czyli tak zwana herbaciana. Ale część jest mocno żółta.

 
 
 
 


 
Mnie ta róża fascynuje.
 
 
Podczas fotografowania towarzyszyła mi dzielnie dziś moja asystentka Mozart, pani wetka bok jej wczoraj ponownie połączyła klamrami. Niestety pierwszemu wetowi nie chciało się szyć uśpionego zwierzaka. A ja nie chciałam jej ponownie usypiać. Biedna nacierpiała się trochę wczoraj, nawet zastrzyku ze znieczulenia miejscowego nie przyjęła, tylko taki spray. Mimo to udało się założyć klamry.
Mozart świetnie to znosi, ale oczywiście najchętniej już by się znów dobrała do rany, na co nie pozwalamy. Tylko na smyczy i pod kontrolą ma zdejmowany kołnierz, poza tym cały czas go nosi.
 
Oprócz róży biało-żółtej obok rośnie też mniejszy krzak czerwonych róż.
Czerwonych róż na ogrodzie mamy więcej. Jest jeszcze krzak przy wejściu do garażu, pięknie obrodził tego roku i obsypany jest dosłownie dziesiątkami mniejszych różyczek.
A tak wyglądają pojedyncze z nich.



Dzisiejszy wpis poświęcony jest tylko różom, dlatego o pozostałych kwiatach tym razem nie napiszę.
Przyznam, że róże fascynowały mnie od dawna i ciągle nieustająco lubię je dostawać.
W tym roku walczyliśmy o te dwa krzaki, bo rozpleniły się na nich mszyce.
Niestety wczoraj zauważyłam, że nie wytępiliśmy gadów całkowicie, przeniosły się na drzewko obok. 


Trzeba będzie i tam operację powtórzyć w weekend.
Żeby nam tych naszych pięknych róż nie zjadły.



Z wielką radością patrzę na te róże, moje w poprzednim domu nigdy takie ładne nie wyrosły, pewnie zabrakło mi do nich wiedzy i umiejętności.
Dobrze, że te są pod dobrą opieką. Na jesieni Mikael przyciął dość nisko ten cały krzew różany przed drzwiami garażowym. Jak widać nie zaszkodziło mu to, a może nawet dzięki temu tego roku róże wyrosły tak pięknie.

26 komentarzy:

  1. Czyż róże to nie najpiękniejsze kwiaty na świecie?
    Pewnie nie, bo wszystkie kfiatki som pienkne :-) Ale ja róże najbardziej lubię i to jest fakt. Już się nie mogę doczekać kiedy posadzę swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak tu napisałam, róże są dla mnie też jednymi z najwspanialszych kwiatów w przyrodzie, podobnie jak dla Ciebie! :)

      Usuń
  2. Zaiste przepieknie Wam te roze kwitna, a mszyce to jakas plaga w tym roku, tu tez jest tego zatrzesienie.
    Ja do pewnego czasu tez myslalam, ze ten kolor, o ktorym piszesz, to roze herbaciane. Cale zycie bylam o tym przekonana, do ubieglego roku, kiedy zamawialam wieniec na pogrzeb taty. Chcialam wlasnie ten kolor roz, nazwalam je herbacianymi, a na zdjeciu w katalogu pokazalam jedna z wiazanek. Kiedy pojechalam odebrac kwiaty, myslalam, ze mnie zczysci, bo wiazanka byla koloru gowniano-zadnego. Oczywiscie wyjechalam z ryjem, ze zamawialam herbaciane, a baba mi na to, ze to wlasnie sa herbaciane, wiec czego dziamgam. Gdybys nie wiedziala, to proszsz... http://www.tapeciarnia.pl/tapety/normalne/62805_herbaciane_roze.jpg
    A ja tak nie lubie pomaranczu, ktory okazal sie byc herbata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, te rdzawo-czerwonawe to są herbaciane, a ja też zawsze myślałam, że takie jak na tym krzaku, czyli jaśniejsze.
      Mszyc faktycznie dużo, właściwie ciągle je gdzieś znajduję. Może w ten weekend znów opryskamy kolejne miejsca, ale jak pójdą wyżej na drzewko, to nie dosięgniemy...

      Usuń
  3. Piękne róże , a ten dwukolorowy krzak jest bardzo fajny :-)
    Najlepiej mszyce spłukać wodą , pod prysznic ostry
    aż wszystkie spłyną.
    Przynajmniej ja tak robiłam jak miałam róże.
    pomagało a mszyce znikały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba musimy jakąś nakładkę na ten nasz wąż kupić, bo teraz mamy taki cienki i moje nakładki nie pasują. Niestety taki silny strumień można mieć tylko z nakładki, a mój M. zwyczajnie wężem polewa, a palcem robi strumień. :)
      Na różach już nie ma mszyc, pomogło szare mydło!

      Usuń
  4. Piękne te róże, wszystkie, a t czerwona a środkowym zdjęciu wygląda jakby była z weluru.
    Na mszyce kupowałam w OBI specjalne "psikadło" i bardzo pomagało, w przeciwieństwie do nalewki nikotynowej robionej w domu.Tylko trzeba pryskać w bezwietrzny dzień.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo tych obowiązków mam ostatnio dodatkowych z kotem, to i do obi pojechać mi nie po drodze, ostatnio pomógł roztwór szarego mydła, może teraz też pomoże.
      pozdrowienia Anabell!

      Usuń
  5. przecudowne masz różyczki w ogrodzie. te czerwone są przecudnowne.Daj mi jedną ;p
    dobrze, żę z Mozart już lepiej. oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, podziwiamy je codziennie. Chętnie bym dała, ale daleko mam do ciebie :).
      Też się cieszę. Pozdrowienia!

      Usuń
  6. Baaardzo lubie roze i od razu jak sie tu sprowadzilam to nakupowalam - male, duze, pnace, wijace, wszystkie kolory!!! Wyrosly oczywiscie wszystkie i.... natychmiast zaczely chorowac! Probowalam domowo leczyc, potem chemicznie, malo co pomagalo... potem jak przycinalam, to pokaleczyly mnie tak, ze zapalenia dostalam, wiec decyzja szybka: eksterminacja :(
    Ostal sie jeden krzak, zolta roza, bardziej odporna na choroby i mszyce, taki kolor jak twoja, z duzymi kwiatami. Pachnie zabojczo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ręki do kwiatów, ale M. rosną jak na drożdżach, tyle że o róże trzeba dbać na bieżąco. Dobrze, że mszyce zostały z nich wygnane, bo inaczej zżerają liście, a potem już nie ma co zbierać. Martwi mnie, że zauważyłam je na pobliskim drzewku, bo nie wiedziałam, że tam też mogą się wyżywić, a to znaczy, że mogą się przenieść wszędzie... I wyżej też, gdzie ich nie dosięgniemy.
      Szkoda Twoich róż, dobrze że chociaż ten jeden krzak się ostał. Ja naszych też będę bronić z całej siły.
      pozdrowienia Basiu!

      Usuń
  7. Roze ogrodowe sa piekne, te w kwiaciarni wszystkie takie same tylko kolorem sie roznia, roze w ogrodzie pieknie sie rozwijaja i pachna i sa przerozne. No i musza byc przycinane, tutaj w Australii przycina sie dwa razy w roku i kwitna dwa razy na rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym przycinaniu i kwitnięciu róż dwa razy do roku słyszę pierwszy raz, ale ja w ogóle bardzo niewiele wiem o ogrodzie, więc nic dziwnego. Cieszę się, że M. przyciął róże w ub. roku na jesieni, bo pewnie dzięki temu tak pięknie teraz odrosły. :)

      Usuń
  8. Chyba najbardziej lubię róże herbaciane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż zawsze myślałam, że te jasne to herbaciane. Dopiero Panterka mnie wyprowadziła z błędu, zajrzyj na linka z jej komenta :)

      Usuń
    2. O, to jeszcze lepiej, z takich pomarańczowych miałam bukiet ślubny :)

      Usuń
  9. Zawsze intrygowało mnie, skąd u kobiet ten zachwyt różami. Niewiele dostawałam kwiatów, wśród nich były 3 bukiety róż. Zazwyczaj jeszcze w pąkach i choć nie wiem jak bym o nie dbała, to nie doczekałam się ich rozwinięcia w pełni. Nie wiem dlaczego w takich momentach kojarzyłam te nierozkwitłe kwiaty ze śmiercią i robiło mi się wtedy bardzo smutno. Dlatego nie lubię dostawać róż, wolę konwalie, irysy, lilie, gerbery. Jedne silnie pachną, inne tylko ładnie wyglądają ale wszystkie dłużej wytrzymywały w wazonie niż róże. Niemniej jednak jako krzewy ozdobne w ogrodzie są nie tylko ozdobne ale wnoszą dostojeństwo i spokój. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach róż ma dla mnie coś wyjątkowego i akurat mnie bardzo się podoba. Na szczęście wszyscy jesteśmy inni, i każdy może lubić coś innego.
      Konwalie faktycznie pachną pięknie. Gerbery natomiast kojarzą mi się z cmentarzem, sorry. Na pozostałych natomiast się nie znam na tyle, że nie umiem sobie przypomnieć ich zapachu. Ogólnie zapachy kwiatowe lubię na kwiatach, ale nie za bardzo już w perfumach :). Dziękuję za recenzję moich róż.
      Uściski!

      Usuń
  10. Róże bardzo lubię, ale pamiętam z altany mojej babci, że było dużo problemów z mszycami. Jak byłam mała, zbierałam na łące biedronki i złotooki. Znosiłam je do altanki w słoiku i wypuszczałam prosto na krzaki - naturalni wrogowie mszyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, o biedronkach nie pomyślałam, ale ich tutaj wyjątkowo mało. Chyba jednak pozostanie nam roztwór szarego mydła jak ostatnio. :))

      Usuń
  11. Właśnie zauważyłam, że przed naszym blokiem rośnie taki sam krzak i też ma róże żółte i kremowe, jak u Ciebie - o czym śpieszę donieść. Widocznie taka ich uroda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej, ja akurat nigdy wcześniej takich róż nie wypatrzyłam, więc oglądam ten nasz krzak codziennie zafascynowana.

      Usuń
    2. Ja się po prostu nie przyglądałam. A dzięki Tobie zwróciłam na nie uwagę.

      Usuń
  12. Nic, tylko podziwiać, takie są piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam i chwytak w kadr każdego dnia! :)

      Usuń