wtorek, 9 maja 2017

Moje cygańskie życie w Warszawie

Przestałam liczyć dni, od kiedy jestem w Warszawie. Bardzo bym chciała, żeby były to dni odpoczynku, spotkań z przyjaciółmi, wspólnego picia herbaty, kawy i wszystkiego, na co od dawna zasłużyłam. Ale życie ma swoje plany i niekiedy nie współgrają one z moimi.
Problem polega też na tym, że ten mój pobyt związany jest nie tylko z realizowanym dla klienta akurat tutaj zleceniem, ale też z moim zdrowiem. 
Chodzenie po lekarzach i badaniach, czekanie na ich opinię nie nastraja zbyt optymistycznie, raczej budzi obawy i wywołuje niepewność.
I to pomimo nowocześnie urządzonych gabinetów i poczekalni.
 
Robię, co mam robić, czyli pracuję, mieszkam z powrotem u Przyjaciółki, a Mozart wróciła na razie na stancję u wujka Konrada, może niezbyt szczęśliwa z ponownej rozłąki, ale za to spokojna, bo już zna teren i dobrze się tam czuje. 
Mozart po ponownym przyjeździe do wujka Konrada czeka, może ją szybko odbiorę
Ten stan nie może jednak trwać w nieskończoność.
Moja Przyjaciółka na szczęście nie ma nic przeciwko mojemu przedłużającemu się pobytowi. Nawet jej starsza córka, w której pokoju teraz śpię, nie ma nic przeciwko temu! Zresztą obie jej córki i synek są wspaniali. Bardzo się dobrze czuję w ich rodzinie.
Co nie znaczy, że ja z całą sytuacją czuję się komfortowo i chciałabym tak komuś siedzieć tak długo na karku.
Szczerze mówiąc nie najlepiej się odnajduję w takim cygańskim życiu. Potrzebuję czegoś stabilnego, własnego kąta, biurka i szafy, żeby móc pobyć gdzieś dłużej. A wygląda na to, że moje pobyty w PL z uwagi na stan zdrowia mogą się stać regularne.
Oczywiście, gdybym była zatrudniona na stałe w Niemczech, miała swoje ubezpieczenie chorobowe, najlepiej opłacane od dłuższego czasu, to nie byłoby z pewnością problemu z opieką zdrowotną i tam.
Ale tam póki co nadal czekam na uznanie mojego tytułu TP (którym dysponuję w Polsce od wielu lattakże w Niemczechale tamtejszym urzędom się nie spieszy. 
Pracuję więc niejako w chmurze. Niby tam, a jednak nadal mentalnie tutaj. Na dłuższą metę to dość męczące.
Co do leczenia: to tutaj, czyli w Polsce, mam sprawdzonych przyjaciół, którzy polecają mi lekarzy, których sami wypróbowali, mam też swojego od lat sprawdzonego fizjoterapeutę i nadal swój mały znany mi od tylu lat świat.
W Niemczech póki co znam głównie moją okolicę, dom, a z osób bliskich mam tylko jedną, czyli tylko Mikaela. Jego przyjaciele na razie nie są jeszcze moimi przyjaciółmi. A z uwagi na intensywność pracy w ostatnich miesiącach na rynku polskim, jeszcze nawet na poważnie nie zaczęłam tam szukać klientów.
Najpierw muszę się wyrabiać ze zleceniami od stałych dobrych klientów, których mam w Polsce.
Mam tu ze sobą laptopa, udało mi się przed wyjazdem przeinstalować program do fakturowania, czyli mini-biuro mam ze sobą.
W tych warunkach siedzę sobie tu na blogu cichutko w kąciku, w ciągu dnia albo pracuję, albo rozglądam się codziennie po mieście i staram załatwić sprawy, które załatwienia wymagają.
Nie mam potrzeby pisać zbyt szczegółowo o moim zdrowiu, co będzie to będzie. Staram się dbać o siebie na tyle, ile to możliwe. I zachować spokój, ufając, że tym razem będzie wszystko dobrze.
Niestety przez majowy weekend wszystkie terminy wizyt u lekarzy wypadły mi dopiero w tym tygodniu, więc dopiero teraz będę mogła się czegoś dowiedzieć.
I tak w sumie to zupełnie nie wiem, czy to ostatnie dni spokoju, czy pierwsze niepokoju.
Mikael wysyła mi zdjęcia kwiatów z ogrodu, a ja tak żałuję, że mnie tam teraz nie ma i nie mogę tych zdjęć porobić sama.
Jedno jest pewne. Jeśli nadal będę pracować tyle na siedząco z moim kręgosłupem, to sobie zaszkodzę i to porządnie. Szukam więc opcji, jak sobie tę pracę umożliwić, bo paru milionów w totka jeszcze nie wygrałam, żeby móc zasiąść i zająć się nicnierobieniem. W znajomym biurze udało mi się uchwycić stanowisko pracy dostosowane dla osób z takimi problemami, jak ja i już wiem, że będę sobie musiała coś takiego sprawić. Jest takich krzesełek w necie mnóstwo, do tego nadstawka na biurko, żeby móc pracować przeważnie na stojąco i będę mogła działać dalej.
Krzesełko siodłowe
Nadstawka na biurko do pracy na stojąco
Znalazłam w necie sporo tego, co się nazywa nadstawka do biurka do pracy na stojąco. I spory wybór tych krzesełek siodłowych.
 
Mam już nawet pomysł, jak to zrobić taką nadstawkę przy minimum inwestycji własnych.
Krzesło będę musiała kupić. 
Albo na początek chociaż specjalną poduszkę do siedzenia. Jeszcze tego nie zrobiłam, bo nie zdążyłam, jednak trochę miałam pracy.
Pozdrawiam Was z mojego przenośnego cygańskiego biura.
Wasza iw

21 komentarzy:

  1. A zapytaj lekarza czy fizjoterapeute, jak widza siedzenie na pilce, jest tansza i wymaga mniej inwestycji, a pasowalaby do wysokosci biurka. Siedzac caly czas balansujesz i trenujesz miesnie plecow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarz właśnie polecił mi tę piłkę i najpóźniej w czwartek sobie taką gdzieś kupię. Ale do dłuższej pracy niezbędne będzie takie siodełko i nadstawka do pracy na stojąco, od dawna mi o tym lekarze mówili...

      Usuń
  2. Masz wspanialych przyjaciol w Polsce, i Ty masz gdzie mieszkac tymczasowo, i kotka, wspanialy chlopak ten Konrad. Tyle ze nie jest to Twoje zycie i na dluzsza mete musisz byc zmeczona, a przeciez jestes jeszcze chora, z drugiej strony rozumie ze latwiej Ci sie leczyc w Polsce bo masz sprawdzonych lekarzy. Dodatkowo masz dobrych, sprawdzonych klientow w Polsce czyli prace. Jedno wiem zdrowie najwazniejsze, wiec dbaj o siebie, jak polepszy Ci sie zdrowie, wszystko inne bedzie latwiejsze i osiagalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie muszę przyznać, że posiadanie takich przyjaciół to skarb!
      Ale cieszę się, że nasze domy tymczasowe powoli już będą się mogły nas pozbyć :).
      Z tym zdrowiem to tak, że jest kapryśne i nikt jeszcze na dobre nie wie, co i jak będzie. Staram się myśleć pozytywnie, bo coraz lepiej się przemieszczam, ale nadal mam brak czucia w stopie i nie poruszam się w pełni sprawnie. Oraz nie wiem, co wykaże rezonans ...

      Usuń
  3. Też mam swoich lekarzy w Polsce. Szczególnie nie chcę rezygnować z mojej pani dr. ginekolog, ponieważ dopiero teraz znalazła wreszcie naprawdę dobrego lekarza i nie zamierzam przechodzić wszystkiego na nowo w Szwajcarii.

    Polecam także "klęczniki do biurka"

    https://www.google.ch/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiznZ-d7eLTAhUCBBoKHbe0DjYQjRwIBw&url=http%3A%2F%2Fmediplus.pl%2Fklekosiady%2F219-klekosiad-ergo-mini.html&psig=AFQjCNGuwhJ92d1HX4ugxDA8EluRHGaxFg&ust=1494420741542732

    Też muszę się postarać o nadstawkę, bo teraz mój tryb pracy zrobił się siedzący i muszę wszystko pozmieniać, bo plecy doskwierają mi coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ginekologa wybieram się jutro, właśnie zmieniłam, bo chodzę w sumie parę razy do roku, więc chcę mieć porządnego lekarza, niż to, co miałam dotychczas.
      Klęcznik kiedyś wypróbowałam, ale on niepotrzebnie obciąża kolana, to dla mnie niekorzystne.
      Ciekawa jestem, jak sobie to urządzę, ale myślę, że kiedy się chce, to wszystko jest do zrobienia. Pozdrowienia

      Usuń
  4. O, też bym chciała taka siodło.
    Zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siodło naprawdę jest wygodne, wypróbowałam. A kupić można bez większego problemu, więc mam nadzieję, że znajdę właściwe i będę znacznie zdrowsza!
      Dziękuję!!!

      Usuń
  5. Słyszałam jeszcze o czymś takim, jak klękosiad. To też dla kręgosłupowców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś średnią przyjemność na tym siedzieć, owszem odciąża kręgosłup, ale dociąża kolana, a to w moim przypadku jest kontraproduktywne, że się tak wyrażę :)

      Usuń
  6. Był też typ krzesła odciążający kręgosłup - coś jak połączenie takiego mini siedziska z...klęcznikiem, ale ciężar ciała nie spoczywał na kolanach a na piszczelach. Piłkę koniecznie nabądz, jest genialna. I bardzo Ci się przyda, bo powinnaś siedzieć tylko na niej, np. przy jedzeniu, czytaniu ogladaniu TV Ogólnie rzecz biorąc, jeśli tylko nie blokują Ci się żadne ścięgienka w kręgach, to powinnaś zadbać przede wszystkim o wzmocnienie mięśni kręgosłupa, zrobienie z nich swego rodzaju gorsetu. I zapomnij na zawsze o ćwiczeniach w pozycji pionowej, skłonach itp. Ty masz ćwiczyć w pozycji leżącej i w niej robić ćwiczenia wzmacniające mięśnie kręgosłupa. Za to możesz bezkarnie pływać,żabką lub na plecach.
    A byłaś u p. dra Pawła Podgórskiego? Podałam Ci kiedyś na niego namiary.
    W szpitaliku na Gilarskiej znajdziesz na niego namiary, On tam chyba nadal działa. A przynajmniej będą wiedzieli gdzie go złapać.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpóźniej jutro wybiorę się na poszukiwanie tego osprzętu i mam nadzieję, że to pomoże. Póki co fizjoterapeuta i neurochirurg zabronili mi jakichkolwiek ćwiczeń, do czasu aż ten ostry stan nieco się uspokoi. Myślę, że już niedługo będę jednak mogła zacząć sobie ten gorset wzmacniać, bo wiem, że o to chodzi..
      Wiem, że skłony już nie dla mnie, a lekarza neurochirurga mam już dobrego, ale bardzo dziękuję za przypomnienie!
      Buziaki!

      Usuń
  7. Nigdy nie pomyślałam ,że z powodu pracy siedzącej można mieć problemy ze zdrowiem ?
    Zawsze coś do człowieka się przyczepi...
    Zdrowia życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jakiś czas temu czytałam i słyszałam, że siedzenie to najgorsza i najbardziej obciążająca i niezdrowa z pozycji ciała! Mój przypadek pokazał, że faktycznie tak jest. :) Dziękuję Ci bardzo!

      Usuń
  8. Cudownych przyjaciół masz... Że sparafrazuję słowa piosenki.

    A może coś takiego by Cię urządzało? Możesz siedzieć normalnie lub tak, jak pan na zdjęciu http://zszywka.pl/p/fotel-komputerowy-2499412.html

    W weekend zachciało mi się spróbować haftu krzyżykowego i zgodnie z moimi przypuszczeniami, to nie na moje oczy, ale co tam oczy - jak mnie plecy napier... (przepraszam za wyrażenie), to już moje. Jak siedzę nad haftem matematycznym jest OK, ale koralikowy i krzyżykowy to już nie na moje plecy - chyba jakoś inaczej wtedy siedzę, choć wydaje mi się, że tak samo, jak przy matematycznym, ale może mniej się kręcę na krześle i dlatego plecy bolą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten fotel zaprezentowała mi przyjaciółka z problemami z kręgosłupem i faktycznie jest genialny i bardzo wygodny. Oczywiście, że to optymalne i najlepsze rozwiązanie i go nie wykluczam, ale generalnie praca na stojąco z niewielkim podsiadaniem na dłuższą metę może się lepiej sprawdzić. Póki co jestem w trakcie poszukiwań - dziękuję za linka!
      Chyba ten fotel przydałby się i Tobie! :)

      Usuń
    2. Tak, przydałby się, tyle że zająłby mi pół pokoju :-DDD

      Usuń
  9. Wyprobowalam takie "krzeselko" (czytaj: wlasnie na takim siedze) ale czasem zamieniam go na normalne :DDD W parcy mialam takie siodelko dwuczesciowe, ktore mozna bylo regulowac na szerokosc i zmiejszac lub powiekszac szczeline (niestety nie znalazlam wtedy gdy sprawialam sobie obecne). Dodatkowo czesto wstaje i sie przechadzam lub czytam na stojaco a pisze na siodelku... Podkladka pod nadgarstki tez dobra (ja mam w formie rekawiczki bez palcow z gabka na nadgarstku (czasem zakladam tylko na jedna reke, czase na obydwie). Pamietaj o przerwach i krotkim relaksie w pracy. :))) Milego powrotu w domowe pielesze. (ps. "zazdroszcze" tego "koczowania" u znajomych!!!! :DDD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, dopiero się odkopałam z pracy, żeby odpowiedzieć :).
      Cieszę się, że jest ktoś, kto tego używa i rozumiem, jesteś zadowolona?
      Są takie dwuczęściowe, żeby się cztery litery chyba lepiej przestrzenniej rozkładały :))).
      Ja też często wstaję i się przechadzam. Ale też często o tym zapominam.
      No i mam podkładkę pod nadgarstki od dawna.
      Dzięki, jeszcze tylko kilka dni i nareszcie będziemy z Mozartem wracać. :)
      A bycie u przyjaciół jest fajne, ale nie za długo.
      pozdrowienia!!!

      Usuń
  10. siodło jest niezłe... akurat z plecami kłopotów nie mam, od tego jest regularne /w miarę :)/ zazen, by nie mieć, ale z biodrem owszem i gdy siądę przy kompie głęboko, "pełną buzią", to jest kłopot, gdy trzeba nagle wstać... rozwiązaniem jest właśnie takie siodłowe siedzisko i możliwie wysoko...
    ...
    zawsze mnie fascynowała kocia telepatia /bo jak to inaczej wytłumaczyć?/, gdy opiekun wraca do domu, ma jeszcze co najmniej przecznicę do pokonania, ale kot już wie i drze japę pod drzwiami lub wybiega na spotkanie /jeśli ma taka możliwość/...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgłębiam możliwości poprawy warunków pracy, bo od tego zależy też komfort mojego całego przyszłego życia. Ciekawa jestem, jak mi się to siodło sprawdzi, będę donosić, jak już kupię. :)
      Kocio nieźle sobie radzi, dostaje teraz taką smaczną pastę witaminową, postaram się pokazać jutro-pojutrze zdjątka od wujka Konrada :)

      Usuń