sobota, 20 maja 2017

Kwietniowo-majowy pobyt w Polsce

Posiedziałam sobie i odpoczęłam u przyjaciół w Polsce. I pewnie wszyscy myślą, że sobie siedziałam, piłam kawy i herbatki, nagadałam się do woli. Może tak to nawet wygląda z boku. Realia wyglądały jednak nieco inaczej, czyli każdego dnia, który spędziłam tym razem w Polsce, miałam tyle zajęć, że ledwo wystarczało czasu, żeby pomyśleć o odpoczynku. 
Telewizję pooglądałam tylko podczas tygodnia majówki, który spędziłam u innej przyjaciółki. Jak się okazało to akurat była niewielka strata.
Oprócz Przyjaciółki, u której mieszkałam spotkałam się poza mamą i córką tylko z dwiema koleżankami.
Cały mój pobyt poświęciłam oprócz pracy głównie na odbycie wszystkich zaplanowanych wizyt lekarskich, badań i na zabiegach u fizjoterapeuty.

Dzięki lataniu po lekarzach już wiem, jaki jest mój stan. Ogólnie mówiąc jest ze mną nieźle i jestem na dobrej drodze do (samo)wyleczenia. Tylko muszę na siebie jeszcze przez dwa miesiące uważać - oszczędzający tryb życia, jak powiedział mi neurochirurg.
Zdrowie kici było też na tapecie, na szczęście wizyta u doktor Karaś-Tęczy w Dermawecie pomogła. Mam na wszelki wypadek drugą porcję leku w zastrzyku i właśnie mija miesiąc, większość ogona się zagoiła.

Ale widać jeszcze ślady ze strupkami od tego ziarniniaka, jakby się odnawiał. Być może więc będę musiała jej jeszcze raz podać lek.
Drugi duży temat podczas tego pobytu stanowiło moje auto - najpierw też poszło na leczenie.
Dwa razy zaliczyłam wizyty w warsztatach, raz wymieniłam tylne tarcze i klocki hamulcowe, drugi raz mechanik poluzował przednie klocki, bo piszczały. A na koniec pojechałam do fajnego blacharza w Raszynie. Wyprostował i wyklepał mi to wgłębienie na tylnej klapie.
Teraz już będę mogła już tylko spokojnie jeździć. Maj jest u mnie miesiącem opłat: robię zawsze wtedy ubezpieczenia i badania techniczne. Zapłaciłam za ubezpieczenie, zrobiłam badania techniczne i wyjechałam z powrotem autem w lepszym stanie, niż przyjechałam. 

Potem w zasadzie przez dwa miesiące nie powinnam sobie nic kupować, bo w kasie hula, ale paru rzeczom nie mogłam się oprzeć.
Dopiero przez ostatnie dwa dni znalazłam trochę czasu, żeby wybrać się na małe zakupy. I dobrze, bo trafiłam na wyśmienite promocje i nakupowałam drobnych rzeczy, w tym ciuchów nie tylko dla siebie, ale i na prezenty.

W przeddzień wyjazdu szybko pobiegłam jeszcze do fryzjerki zrobić włosy, poleciałam na ostatnie zakupy, a na wieczór spakowałam się, zaniosłam z córką przyjaciółki większość rzeczy do samochodu i wczoraj o świcie, tuż po 6 rano wyjechałam od Przyjaciółki do mieszkania Konrada, żeby odebrać Kicię. Równo o 7.00 rano już ruszałyśmy na zachód, do naszego domu w Bremerhaven.
To była długa podróż. Ale o tym już w następnym wpisie.

12 komentarzy:

  1. Od samego czytania sie zmeczylam. Nie lubie takich wariackich dni, kiedy musze zalatwiac tysiace gownianych drobnych spraw i nie mam czasu na wszystko to, co mi sprawia choc troche przyjemnosci. Coraz trudniej radze sobie z nadmiernym obciazeniem. Ehhh... stara jestem i moj organizm dotkliwie daje mi to odczuc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama dobrze wiesz, jak mało czasu zostaje na cokolwiek miłego, kiedy człowiek ma masę obowiązków i niektórych z nich nie może przełożyć. Oprócz spraw lekarskich i samochodowych, choćby załatwienia karty EKUZ, na którą póki co leczę się w DE.
      Tak bardzo mi brakuje czasu na ten zbawienny luz, podczas którego można się tak fajnie zregenerować. Niestety i ja czuję coraz bardziej obciążenie od tych wszystkich spraw. Ale dobrze, że większość mi się udało załatwić. Chociaż bez mocnej motywacji nie załatwiłabym zupełnie nic.
      Uściski Aniu!

      Usuń
  2. Mam nadzieję ,że już teraz będzie tylko dobrze pod względem zdrowia i nie tylko..
    Miłego powrotu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak by się nareszcie należało! :)
      Pozdrowienia

      Usuń
  3. Po takim intensywnym pobycie w Polsce przez najbliższe dwa miesiące powinnaś tylko leżeć i pachnieć - należy Ci się jak kotu myszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie powinno to tak wyglądać, ale szykuje się sporo do zrobienia, więc tak nie do końca się mogę położyć....
      Ale zaplanuję sobie urlop w tym roku!

      Usuń
    2. Ty urlopu nie planuj, Ty go sobie weź.

      Usuń
  4. Biuro Turystyczne DOBRA ZMIANA
    Warszawa ul. Nowogrodzka 14
    oferuje P.T. Obieżyświatom Płci Obojga rejsy na San Escobar.
    CENA ZA 5 DÓB - 500 PLN!!!

    http://zirizarikorumbarizizaremba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko pamiętaj, że masz na siebie uważać! I pracuj nad gorsetem mięśniowym dla ochrony kręgosłupa, to podstawa.
    Miłego,:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anio staram się pamiętać, dziś się rozpakowuję, piorę i układam rzeczy. Od jutra zaczynam z ćwiczeniami. :)
      Uściski Anabell!

      Usuń
  6. Cieszę się, że lepiej. Kicia zdrowieje. Może jeszcze jedna dawka leku i będzie pięknie. :) Auto tez wyleczone. Droga do domu owocnie zakończona. Teraz to tylko się cieszyć i odpocząć po tym maratonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ferworze dzisiejszego rozpakowywania i prania przez większość dnia nie pamiętałam, że się źle czuję. Tylko kiedy chwilami musiałam się położyć czy usiąść na sofie, to mi się włączała pamięć. Jutro porobię parę rzeczy, których nie mogłam zrobić wczoraj z uwagi na podróż i będę mogła rozpocząć normalny pracowity tydzień.

      Usuń