piątek, 12 maja 2017

Kocie wiadomości

Czas napisać coś o kocie.
Chociaż z drugiej strony pisanie o kocie w tak ciepły piątkowy dzień mija się z celem, bo mało kto z Was ma jeszcze dziś ochotę czytać.
Będzie więc krótko: Mozart przez ostatnie dni nadal mieszka u wujka Konrada.
Ma się dobrze, czyli leki pomogły jej całkowicie wyleczyć ogon. Regularna kocia toaleta odbywa się często na komputerze.
 
Ostatnio dowiozłam jej pastę witaminową. Wiedziałam, że Mozart za nią przepada. Ale dopiero Konradowi udało się zrobić zdjęcia, które to szaleństwo prezentują.
  

  

  
I to rozczarowanie w oczach, kiedy już koniec...
I tym przyjemnym akcentem kończę dzisiejszy wpis.
Paczcie i nakociajcie (bo kot to przecież nie paw) się!

17 komentarzy:

  1. A moje żadne nie chce się czepić pasty... Żadnej! Ani z witaminami, ani na kłaczek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje tez takie wybredne. Co kupilam jakis wynalazek, ktory teoretycznie choc jedna powinna uwielbiac, wyrzucalam tubke prawie nienaruszona.

      Usuń
    2. A ja za to mojej nawet tabletki z tą pastą mogłam dać!!!

      Usuń
  2. Nie wiem jak to jest z kotami, z psami było łatwo, jeśli się je nauczyło od dzieciństwa. :-/0 Zawsze mnie śmieszyło szczerzenie zębów, na hasło "pokaż zęby". Moim chyba było obojętne jaki pasta ma smak, robiły mi łaskę, bo widziały jak bardzo zacieszam, że one takie grzeczne. Czuję się nakocona do wypęku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to Mozart poznała te pasty dopiero niedawno, przez większość życia nie próbowała. Jako przysmak służyły chrupki przeciwkłaczkowe. Dość niedawno wprowadziłam pastę i okazała się hitem. :)

      Usuń
  3. Allle fajna mina na koniec przyjemności :-)))
    Fajne wieści wreszcie...
    Niech Mozart raz wreszcie będzie zdrowa zdrowy ??
    Zawsze mam wątpliwości...hm...
    Pozdrawiamy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i ja, że nareszcie wygląda to tak dobrze!
      Mozart musi po prostu od czasu do czasu dostać leki i to te właściwe, a nie jakieśtam. Mozart kiedy te leki dostaje, jest w pełni zdrowa - ona, w końcu to dziewczyna :).
      pozdrowienia nawzajem!

      Usuń
  4. Swietna seria zdjec, sliczna koteczka, no i najwazniejsze ze jest zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serię zdjęć tym razem zawdzięczamy wujkowi Konradowi :)
      Też bym bardzo chciała, żeby tym razem zdrowie wróciło jej na dobre.
      Uściski

      Usuń
  5. kadry wybrane zaiste znakomicie... za to nie rozumiem, jak można mieć problem z zapodaniem kotu pasty... wystarczy maćnąć na łapkę i po sprawie... koty oczywiście mają swoje odjechane gusta /na tak lub na nie/, ale jeśli kot nie chce zlizać takiej pasty, to bardziej prawdopodobne jest, że sam produkt jest podejrzany...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano postarał się Konrad :)
      U Mozarta nie ma żadnego problemu z pobraniem pasty, ale być może niektóre koty są bardziej wybredne.
      Z drugiej strony jest tyle anomalii, że świat generalnie nie można uznać za normalny, bo ta norma jest w zasadzie niezbyt możliwa do zdefiniowania. :)
      pozdrowienia

      Usuń
  6. Fajnie, że kicia wyzdrowiała. Zdjęcia świetne :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, a nasza nie chce jeść pasty... Zawsze jest taka strasznie obrażona, kiedy jej smaruję łapkę. Albo wąsy ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wcina, aż jej się uszy trzęsą. :)

      Usuń
  8. A jaka to pasta? Moje lubio rozne smietany i masla, to moze i tako paste polubio ;-)

    OdpowiedzUsuń