poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Wycieczka rowerowa i część Speckenbütteler Park

W ostatni weekend wybraliśmy się po dłuższej przerwie znów na rowery. Tę aktywność jako ogólnorozwojową wręcz zalecił mi fizjoterapeuta. Temperatura w niedzielę wyniosła niesamowite 18-19 stopni C. Na dworze spotykaliśmy mnóstwo ludzi w lekkich strojach, w krótkich rękawkach. Ja jednak nadal muszę uważać na siebie, okrywać ciepło całe plecy i ogólnie nie mogę przemarznąć. Musiałam się ubrać się na cebulkę. I to się sprawdziło.
Nie mogę jeszcze jeździć na rowerze za szybko, i muszę unikać wertepów, bo też mi nie służą na kręgosłup, poza tym wszystko mogę robić normalnie. Czyli nadal muszę na siebie uważać, ale to lepsze, niż nic. I tak oto, leniwym tempem w ciągu ok. 3,5 godziny pokonaliśmy po okolicy ok. 32 kilometrów. Strasznie mnie nadal te kilometry rajcują, a na moim liczniku mam tylko liczbę zbiorczą wszystkich przejechanych km, teraz będzie już ponad 100.
Moim przewodnikiem po okolicy nadal jest Mikael. Zna to miasto niczym własną kieszeń, w końcu urodził się tutaj i z małymi wyjątkami mieszkał przez większość życia. Toteż on póki co wybiera trasy.
Od lat jeździ codziennie do pracy i z pracy rowerem, niezależnie od pory roku i pogody. Na deszcz ma spodnie i kurtkę przeciwdeszczową, na zimno specjalną termiczną bieliznę. Nawet w zdrowym stanie nie jest mi łatwo za nim nadążyć, a teraz niestety jeszcze mi sporo brakuje do sportowca wyczynowca. Dlatego pierwsze 15 km upływa nam głównie na jeździe, zahaczamy o jeden park, ale Mikael stwierdza, że tu byliśmy ostatnio i jemu się to szybko nudzi, więc pojedziemy do drugiego parku, o wiele ładniejszego. Zgadzam się, w końcu na tym moim nowym rowerze spokojnym tempem dojadę wszędzie, gdzie chcę.
No i wreszcie dojeżdżamy do Speckenbütteler Park. 

piątek, 7 kwietnia 2017

Sprzątanie w internetach, czyli spamerzy i inne dziwolągi

Biorąc udział w życiu wirtualnym często wchodzimy do czyjegoś życia, nawet o tym nie wiedząc. I tak niektóre osoby nigdy nie dowiedziałyby się o moim istnieniu, gdyby nie profil na FB. A w każdym razie nie mogłyby mnie w żaden sposób zaczepić czy zagadać, a już na pewno nie dałabym większości z nich komentować mojego wyglądu czy składać jakichkolwiek propozycji. 
Jednak media społecznościowe dają taką możliwość.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Fizjoterapia i spacery z kotem

Dziękuję za wyrazy troski pod poprzednimi wpisami. Były mi bardzo potrzebne. Nie dałam rady na nie odpisywać, bo to jeszcze nie był ten czas. Dalej w środku czuję pustkę po Piesiu, ale powoli zaczyna być łatwiej. Kicia zresztą przejęła obowiązki i najczęściej budzi się razem ze mną, a potem większość dnia chodzi czy biega przy nodze, a to chce jedzenie, a to wyjść na dwór, a to znów pobawić się. W każdym razie mocno wypełnia tę pustkę po Nim.
Dla tych, co pytają tutaj, na fejsbuku i wszędzie indziej odpowiadam, że z moim zdrowiem codziennie coraz lepiej. Do pełnej sprawności jeszcze trochę brakuje, ale od dziś rana poczułam pewną ulgę podczas chodzenia. Tabletki przeciwbólowe odstawiłam już w ubiegłym tygodniu po konsultacji z fizjoterapeutą. Skoro nie muszę, nie będę się truć. Korzystam też chętnie z ogródka, tym bardziej, kiedy obowiązki wzywają, ale o tym napiszę dalej.
Na rowerze też już jeżdżę, to akurat sprawia mi radość, chociaż moja forma jest śmiesznie niska, ale lepiej choć trochę, niż nic.