piątek, 25 listopada 2016

W poszukiwaniu idealnego biura domowego

Szukając pomysłów na dobrą organizację domowego biura stworzonego do pracy tłumacza i blogerki, tworzącego sprzyjający klimat dla tej pracy przeszukałam mnóstwo stron w sieci. Niestety nie znalazłam niczego dostosowanego w pełni do moich potrzeb.
Większość artykułów na ten temat to wpisy na blogach, głównie kobiecych, to kobiety lubią być zorganizowane i lubią o tym pisać a jak już im się uda, potrafią to opisać i pokazać.
Kobiece domowe biura
Pełno tam maleńkich biureczek urządzonych kątem w salonie czy w sypialni, pełnych ładnych gadżetów, z jednym małym laptopem, oczywiście bez kabli, kable są dla mięczaków, laptop porządnej blogerki ładuje się energią słoneczną, a myszka to taki gryzoń, przed którym ucieka się na krzesło z krzykiem.
Nie wypada mieć komputera stacjonarnego, kabli a już na pewno odrobiny kurzu na biurku, drukarka przede wszystkim musi być mała, a całość mieścić się w kąciku wielkości chusteczki do nosa.
W biurze dla klienta nigdy nie wykonywałam właściwej pracy, tylko wydawałam i przyjmowałam dokumenty, krótko rozmawiałam na temat zlecenia itp. Dlatego mogłam je urządzić tak minimalistycznie.
W takim biurze mieści się oczywiście jedna, góra dwie małe półki na papiery, których jest oczywiście max. 3 segregatory, czasem wystarczą 3 teczuszki w kaczuszki czy kotki.
Aha, jakieś 4-6 książek koniecznie rzuconych fotogenicznie na stertę, żeby było widać, że człowiek coś czyta (czy w tak małym biurze naprawdę musi być literatura piękna?).
Całość dopełniają dopasowane kolorystycznie do reszty 3-4 obrazki, stojące oczywiście na biurku, bo poza tymi elementami jest ono oczywiście puste. Albo na regałach, bo one też są puste. Bywają też setki obrazków rozwieszonych na ścianach.
Serio? Moglibyście pracować w takim chaosie obrazkowym? Ja bym się nieustannie rozpraszała.
Obrazki są potrzebne, ale najlepiej za plecami, najwyżej jeden w zasięgu wzroku.
Kubek z kawą to oczywiście element centralny kobiecego biura. Bywa, że jeszcze kot.
Nie wyobrażam sobie, żeby tam się cokolwiek działo, chwilę po rozpoczęciu pracy to już przecież tak nie wygląda. Czytając te artykuły i oglądając zdjęcia miałam nieodparte wrażenie, że to wszystko ma tylko ładnie wyglądać, zachęcać do tego, żeby przy takim biurku usiąść, ale już funkcjonalność takiego biura nie jest dla autorki wartością nadrzędną.
Może to niektórych zaskoczy, ale ja w moim biurze zamierzam głównie pracować, a nie przestawiać śliczne i kolorowe pudełeczka, kuleczki, kasetki i inne ozdobne przedmioty na biurku, żeby znaleźć miejsce na rozłożenie dokumentów.
No chyba, że tworzy się biuro dla dwóch osób, wtedy wszystko jest większe i bardziej okazałe, nawet biurko jest takie, że jeszcze i kot ma się gdzie położyć.

Męskie domowe biura. 
Szukając pod tym hasłem natykamy się głównie na aranżacje wnętrz, czyli designerskie piękne i puste biura, nie mające nic wspólnego z prawdziwą działalnością. 
To by mogło być takie biuro (czyli moje pierwsze meble tutaj, oczywiście jako męskie musiałyby być ciemne). Absolutne minimum i asceza.
Do tego najczęściej w tzw. męskich biurach królują czarne i szare meble bez odrobiny życia, wśród których umarłabym z melancholii albo od razu na wejściu podcięłabym sobie żyły, żeby chociaż trochę żywej czerwieni tu dorzucić. 
Chociaż w niektórych ze znalezionych w sieci propozycji biur domowych na biurku stoi chociaż karafka z whisky, którą można się urżnąć, żeby na pewien czas odsunąć od siebie wizję samobójstwa z melancholii, w końcu na bani trudno trafić rewolwerem w czerep czy też wyskoczyć z wysokiego piętra wieżowca, jako że standardowo z okien tych biur najczęściej roztacza się wspaniały widok na oświetlone city by night.
Męskie biura też mi nie wyglądały na miejsca do działania czy tworzenia, raczej znów miały tylko ładnie wyglądać, a nie zapewniać komfort pracy.
Zdjęć znalezionych biur domowych z premedytacją nie zamieszczam, bo jestem pewna, że osoby, które podzieliły się z czytelnikami swoimi biurami, są z nich bardzo zadowolone i nie chcę im psuć radości. Ale dla mnie te wszystkie propozycje okazały się nie do przyjęcia. 
Może i dobrze, bo dzięki temu stworzyłam własny zestaw elementów koniecznych DLA MOJEGO IDEALNEGO BIURA.

Żeby to zrobić najpierw musiałam zadać sobie podstawowe pytania: 
1) co będę robić w moim biurze?
2) jakiego wyposażenia używam?
3) co już mam, a co ewentualnie warto dokupić?
4) czy odpowiada mi funkcjonalność i kolorystyka moich mebli, gadżetów, sprzętu?
5) czy w razie potrzeby dam radę wysiedzieć w stworzonym przez siebie biurze po 12 lub więcej godzin pracy (bo tego czasem wymaga sytuacja), nie nudząc się i mając wszystko pod ręką?

Odpowiadając sobie na te pytania stworzyłam biuro dedykowane specjalnie dla mnie. 
Myślę jednak, że z niewielkimi modyfikacjami jest to biuro idealne dla ludzi wolnych zawodów, chociaż ktoś może powiedzieć, że twórcy pracujący z materiałami muszą sobie oczywiście stworzyć zupełnie inne zaplecze z dużymi szafkami na te materiały itp. Ale my tu mówimy o biurze, a nie o pracowni, a to dwie różne rzeczy!

Tak oto dzięki temu, że nie znalazłam idealnego albo chociaż dobrze urządzonego biura, na którym mogłabym się wzorować, stwierdziłam, że to świetna okazja, żeby samodzielnie wymyślić takie biuro. 
A jak już ruszyła wyobraźnia, zaczęła się radosna twórczość i już samo planowanie mojego biura zaczęło mi sprawiać radość. Sięgnęłam pamięcią do wszystkiego, co przez ostatnie lata sprawdziło się u mnie, postanowiłam parę rzeczy ulepszyć (skoro organizuję od nowa). 
Na podstawie tych poszukiwań i porządkowania własnego miejsca do pracy powstał wpis, którym się z Wami podzielę już jutro albo pojutrze, bo jeszcze nad nim pracuję.
Tak wyglądało moje biuro, a raczej jego zalążki w naszym poprzednim mieszkaniu w BH.
Jak widać w każdej aranżacji wykorzystuję większość moich mebli.
Moje poprzednie biuro, w domu w Warszawie
Moje poprzednie biuro, w domu w Warszawie
Kolejne ustawienie, jak widać lubię zmiany.
Moje poprzednie biuro, w domu w Warszawie, poprzednie ustawienie
Jedna z wielu wersji mojego biura do przyjmowania klientów, które stworzyłam na poziomie zero, z osobnym wejściem:






Po wymianie okien, przeniesieniu grzejnika pod okno, naklejeniu tapet itp.
Później witryna została ustawiona pod ścianą tam, gdzie na tym zdjęciu stoją granatowe krzesła.
Jak widać trochę doświadczenia i własnej historii w tworzeniu biura zatem mam.

12 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc nie wpadłoby mi do głowy by szukać w necie jakiegoś wzorca jak urządzić własne biuro.Bo to co pasuje pani "X" mnie może wcale nie pasować.I to z wielu względów.Podoba mi się wydzielenie pokoju, w którym się przyjmuje interesanta od miejsca pracy. To bardzo praktyczne, tyle tylko, że nie każdy ma taką możliwość.
    Dla mnie osobiście miejsce pracy w domu to w jakiś sposób miejsce pełne intymności- tu gromadzę to wszystko co mi jest potrzebne w zasięgu ręki i wzroku, a co w jakiś sposób opowiada o mnie, o tym co lubię i jaka jestem.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell - faktycznie każdy nazywający swoje miejsce do pracy biurem może mieć zupełnie inne oczekiwania. Dla mnie biuro to miejsce skupienia, pracy w danej chwili tylko nad jedną rzeczą. Możliwość uporządkowania wszystkich ważnych dokumentów i możliwość odcięcia się na trochę od reszty domowników.
      Bardzo sobie takie warunki ceniłam w moim poprzednim domu, we wcześniejszych mieszkaniach mi tego brakowało.
      A teraz jestem bardzo zadowolona, że tu też mogłam sobie urządzić biuro i mogę tam się w całości poświęcić pracy.
      Łatwo się rozpraszam, dlatego nie potrafiłabym pracować w warunkach nadmiaru rzeczy bezpośrednio w miejscu pracy. Rzeczy do ozdoby w biurze akceptuję, ale nie na biurku, chyba że mają one tam również swoją funkcję do wykonania.
      pozdrowienia

      Usuń
  2. Kazdy urzadza wlasna przestrzen tak, jak mu jest wygodnie. Jeden lubi tworczy chaos na biurku, gadzety, fotografie, bo przy pustym i uporzadkowanym biurku niczego nigdy by nie wymyslil. Dla mnie Twoje biuro byloby zbyt sterylne, poza tym nie lubie jasnego drewna. Moje biuro wygladaloby zupelnie inaczej, bardziej osobiscie i domowo, przytulniej, z wielgachnym starym i ciemnym biurkiem. Ale i tak nie mam pomieszczenia na biuro, wiec moge sobie jedynie poteoretyzowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorystyka, rodzaj mebli to są oczywiście rzeczy bardzo osobiste, jeden woli ciemne, ktoś inny jasne meble. Moje obecne meble nadal mi się podobają, spełniają bardzo dobrze swoją funkcję, dlatego zdecydowałam się użyć ich tu do biura ponownie. I jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo ich teraz potrzebuję.
      Przytulność w moim przypadku mieszka w pokoju dziennym, w sypialni i ewentualnie w łazience, czyli we wspólnych przestrzeniach. Biuro dla mnie jest miejscem głównie do pracy, dlatego staram się eliminować z niego przedmioty i rzeczy, które potem widnieją na zdjęciach, czyli przeszkadzają.
      pozdrowienia Aniu

      Usuń
  3. To u mnie wygląda dość podobnie, ale troszeczkę inaczej - żyję jakby w paradoksie.
    Małe biureczko w kącie w sypialni, na ścianie tablica korkowa z inspirującymi zdjęciami i cytatami, plus obrazek własnoręcznie namalowany. Do tego pod blatem dwie półki pełne książek, pomocy dydaktycznych i zapisków własnych. Stos kabli jaki kiedyś był przy komputerze stacjonarnym, zamieniłam na jedną listwę i stos kabli od innych urządzeń elektronicznych, co się zrównoważyło. Sprawiłam, że mój laptop jest po trosze stacjonarny, no i lampka, ładowarki do tel i aparatu luzem.

    ...ale nie tak to miało wyglądać.

    Mnie się marzy osobne biuro. Gigantyczne biurko z drewna w kolorze ciemnym, naturalne. Gigantyczna ilość półek, szufladek, schowadełek i innych miejsc płaskich. Miejsca na segregatory, które chciałabym mieć pod ręką, a które musiałam upchnąć na dnie szafy garderobianej. Więcej powierzchni na notatki, bo kiedy piszę, korzystam z moich odręcznych tekstów, które przepisuję na komputer. (Nigdy nie wiadomo kiedy wpadnie do głowy jakiś pomysł, dlatego zawsze mam przy sobie jakiś notes i długopis, stąd taka potrzeba i mnóstwo luźnych karteluszek)

    Mój kąt i tak się już rozrasta, chociaż to bardzo mało profesjonalnie wygląda. Dostawiłam do niego na przykład wąską komódkę i już powierzchnia płaska poszerzona. Generalnie w planach jest projekt z akapitu powyżej. Jak byłam w Ikei, znalazłam takie rajskie meble dla siebie i mojej weny twórczej. Kosztowne niestety, ale najpierw musiałabym znaleźć większe mieszkanie...

    Zgadzam się z Tobą odnośnie dupereli na biurku. Mnie jest powierzchnia mega potrzebna. Stacjonarny komputer miał jeden zasadniczy plus - mianowicie klawiatura nie zajmowała miejsca, była pod blatem na wysuwanej konstrukcji, zaś i monitor był dalej od centrum wydarzeń, wysoko postawiony na jakimś "nagłówku" czy "taboreciku", jak to ustrojstwo się nazywało... nie ważne!
    I plecy nie bolały, bo człowiek się nie garbił do monitora tak jak teraz, z łapami na biurku, co doprowadza moje barki do ciągłego napięcia. Ustawiałam się na różnych poziomach, mogę regulować wysokość zarówno fotela jak i biurka, ale to na nic. Jednak przeważającym plusem laptopa jest to, że mogę go ze sobą zabrać i nie muszę się martwić, że jak przyjdzie wena na dłuższym wyjeździe, to o wszystkim zapomnę do czasu powrotu do domu.

    Moimi kolorami w biurze są ciemne tonacje. Taki był mój pokój kiedy mieszkałam jeszcze z rodzicami, wyremontowałam go sobie wedle własnego widzimisię, bo kiedy jeszcze nie byłam pełnoletnia, rodzice utrzymywali go w jasnych tonacjach. Nie lubię białych ścian.
    Brązowe ściany jak kawa mocca pozwalały mi się skupić i nie rozpraszały mojej uwagi, biurko również było brunatne. Ale wbrew pozorom, pokój był żywy, przełamywały go turkusy i fiolety. To był pokój w stylu wiedźmy zamkniętej w wierzy z książkami i kotem, albo jakiejś cyganki. Z kotem. Ciemne wnętrza zdecydowanie dużo lepiej na mnie wpływają, niż surowe, jasne i nowoczesne.

    A to drewniane biurko wróci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo czekałam na Twoje zdanie w tej kwestii, ponieważ jesteś ode mnie sporo młodsza i ciekawa byłam, co dla Ciebie jest ważne w biurze domowym.
      Widzę, że jesteś kolejną osobą lubiącą ciemne meble. Ja przy takiej podłodze w pokoju od północy, do którego naprawdę rzadko zagląda słońce, gdybym jeszcze ustawiła ciemne meble, musiałabym niedługo leczyć się z depresji. :) Dlatego uznałam, że pociągnę za sobą moje jasne meble i dostosuję do nich resztę wyposażenia. Był to pomysł i ekonomiczny, i praktyczny, bo kupowanie z oszczędności pewnie zakończyłoby się zakupem wyposażenia w nieco gorszej jakości, niż stare czyli moje używane, ale nadal w bardzo dobrym stanie.
      Teraz już w IKEI nie ma tej brzozowej okleiny, Jednym słowem lubię teraz mieć tam, tak jak jest. :)
      Biurko musi być ascetycznie urządzone w moim przypadku, a i tak ciągle mam wrażenie, że coś za dużo tam leży.
      Kiedy trudno mi się skupić każdy dodatkowy przedmiot mnie rozprasza i powoduje zajmowanie się nie tym, po co usiadłam do biurka.
      Nie wykluczam, że kiedyś jeszcze kupię tu zupełnie inne meble, ale na razie uważam to za dobry zestaw na start pracy tutaj. :)

      pozdrowienia!

      p.s. moje poprzednie ciemne biurko wstawiliśmy do pokoju muzycznego mojego Mikaela, bo on też jednak ma jakieś swoje papiery do roboty, więc wolałam, żeby robił je u siebie, niż u mnie. Oddanie biurka było tego warte, żeby mieć u siebie tylko swoje papiery i rzeczy. :)

      Usuń
  4. Może poprosisz o poradę Iwonakmita.pl, bo to jest dziennikarka, która pracuje w czasopiśmie "Czas na wnętrze", poza tym mam wrażenie, że macie podobną wrażliwość. Przeczytałam wszystkie jej posty od czerwca(wtedy zaczęła blogować)i choć nie mogę powiedzieć, że Ją poznałam(nie zjadłam jeszcze beczki soli), to mam o Niej swoje wyobrażenie, stąd propozycja. Pozdrawiam i życzę udanych poszukiwań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby to powiedzieć... Ja nie jestem już na etapie poszukiwania rozwiązań, ani szukania porad. Znalazłam swoje ulubione biuro, zorganizowałam przestrzeń większości rzeczy. Teraz jednak pozostaje urządzenie go z jeszcze większym sensem.
      A na blogu mojej imienniczki byłam, widziałam, dziękuję.
      Pozdrowienia i dzięki za życzliwość

      Usuń
  5. Najważniejsze, żeby Tobie w nim było wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczyna być wygodnie, bo powoli się w nim odnajduję :).
      Dzięki!

      Usuń
  6. Od malicka5: Proszę zmień tło, bo nie daje się czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, wiesz miałam przez jakiś czas też tylko to złote tło, kiedy włączyłam mojego bloga, więc wiem, że przy tym nie daje się czytać. Ale same teksty są na jednolitym fioletowym tle, które mnie się wczytało po kilku odświeżeniach bloga. Podejrzewam, że to złote pojawiło się po zmianach, które blogger wprowadził. Czy mogłabyś spróbować wczytać mojego bloga od nowa, kasując wcześniej pamięć cookie, żeby nie wczytywała się stara wersja, wtedy powinno być widoczne już normalne tło. Wypróbuj to proszę, a powinno być normalnie. :)
      I daj mi koniecznie znać, czy się udało!

      Usuń