sobota, 29 października 2016

Życie w kartonach

Pakowanie w toku. Niestety nie mogę powiedzieć, że coś już jest w całości spakowane i gotowe. Wiele rzeczy doprowadziłam do 95% i pracuję nad nimi dalej. Uznałam więc, że to, z czego jeszcze do przeprowadzki i do wyjazdu korzystam, już spakuję w kartony, żeby jednak mieć ogląd, ile tych kartonów potrzebuję. I tak w kuchni mam spakowane sztućce i przybory, ale stoją na wierzchu, bo nadal z nich korzystam.
Podobnie karton z makaronem, kaszami, mąkami i drugi - z orzechami, płatkami owsianymi itp.

sobota, 22 października 2016

Jestem szczęściarą

W ciągu ostatnich dwóch dni dotarło do mnie, że jestem szczęściarą. Po pierwsze właśnie szykuję się do wyjazdu i rozpoczęcia wspólnego życia z mężczyzną, który każdym swoim czynem pokazuje mi, jak bardzo mu zależy. Co i rusz mnie zaskakuje czymś nowym. Po drugie w ostatnich dniach otrzymałam konkretną pomoc, a w takich wyjątkowo trudnych chwilach taka pomoc jest nieoceniona.

piątek, 21 października 2016

Aktywni pomocnicy w pakowaniu

Wczoraj pod wieczór byłam akurat w pobliżu IKEI w Jankach, dokupiłam więc małych kartonów - w sam raz do spakowania drobiazgu, czyli drobnych ale potrzebnych rzeczy biurowych.
Niby drobne, ale potem niezbędne rzeczy takie jak: spinacze, dziurkacz, zszywki, gumka do ścierania, pisaki, różne karty, adaptery do kart, pamięci USB, kable zasilające lub do podłączania komórki i innych akcesoriów do komputera... Sami wiecie, ile zwykle takiego drobiazgu przechowujemy w szufladach. 
Poza tym jedno najważniejsze pudło na bardzo ważne dokumenty...
Moich szuflad nie ruszałam za bardzo od kilku lat, praca polegała więc też na przesegregowaniu na to, co potrzebne i to co zbędne.
Każda kolejna pusta szuflada to był wielki sukces. Który zresztą cieszył nie tylko mnie, ale także mój zwierzyniec.

czwartek, 20 października 2016

Zero czasu, pakuję się

Moi Drodzy,
w moim życiu dzieje się obecnie tyle doniosłych rzeczy, że na cokolwiek poza obowiązkami z tym związanymi nie pozostaje mi czasu.
Realizuję właśnie jedno z największych wyzwań, których się podjęłam, czyli szykuję się do przeprowadzki. 
Cel: Bremerhaven. 
Praca: plan jest taki, żeby kontynuować moją działalność i pracować dalej jako tłumacz. 
Dom: już na nas czeka, Mikael zrobił co mógł, żeby wszystko było urządzone na nasz przyjazd. W związku z tym się teraz pakuję.

sobota, 8 października 2016

Z Córką w Budapeszcie

Zaczęło się od tego, że córka dobre ponad dwa miesiące temu dowiedziała się o planowanym wyjeździe służbowym na Węgry i pomyślała, że jeszcze nigdy nie zwiedziłyśmy razem Budapesztu, więc to może być doskonała i jedyna taka okazja. Podchwyciłam i w pięć minut powiedziałam "tak".
Córka była tu służbowo przez dobrych kilka dni robiąc objazd po wielu miastach Węgier w siedzibach firmy, nie mając jednocześnie zupełnie czasu na zwiedzanie.
Ja przyleciałam do niej w piątek rano.
Na zdjęciu z samolotu udało mi się złapać widok na Wyspę Św. Małgorzaty na Dunaju.
Z lotniska do centrum miasta jechałyśmy autobusem, a następnie metrem.