niedziela, 18 września 2016

Zmiany planów i upojenie sokowe

Od ciągłych zmian planów powoli już mi się głowa zaczyna kręcić wokół własnej osi. Chwilami mam ochotę ją zdjąć i ponosić trochę pod pachą, żeby sobie od tego kręcenia odpoczęła. Albo nawet odłożyć na półkę. I bardzo żałuję, że jednak takiej możliwości póki co nie mam. Zatem staram się jakoś inaczej ustabilizować głowę i resztę ciała.
Do tej stabilizacji mimo szalonych zmian codziennie i co chwila stosuję pewne stałe punkty programu. Pisałam o tym opisując Moje codzienne rytuały. Nasze spacery z Piesiem, wycieczki rowerowe na każde zakupy z wyjątkiem tych największych, szykowanie zdrowych posiłków i tylko jedno mi przeszkadza: że mój Miły jest nadal za daleko ode mnie.

sobota, 17 września 2016

Golaski na fejsie

Szczerze mówiąc oglądając kolejne zdjęcia półnagiego czy nagiego maluszka, ubranego tylko w uszka zajęcze albo inne idiotyczne przebranie czy w innych kompromitujących pozach, czekałam aż dorośnie pokolenie dzieci, które wreszcie pójdą z tym do sądu i wygrają. 
Może to wreszcie powstrzyma rodziców przed tak bezmyślnym epatowaniem bez zgody fotografowanych dzieci a najczęściej całkowicie bez ich świadomości (tych młodszych) nie swoją przecież nagością i godnością.
I wreszcie jedno z dzieci osiągnęło pełnoletniość. 18-letnia młoda kobieta z Austrii już w listopadzie tego roku rozpocznie proces przeciwko swoim rodzicom, który wszczęła z powodu zamieszczania bez jej zgody jej kompromitujących zdjęć z dzieciństwa, o czym dziś przeczytałam na blogu Mamadu.
Czytając Wasze komentarze tytułem uzupełnienia dodam, że rodzice mieli ponad 700 znajomych a zdjęć młodej kobiety zabronili usunąć mimo jej wielokrotnych prób perswazji i protestów.
Życzę tej młodej kobiecie z całego serca wygrania procesu.
Powiemy z pewną słusznością, że to normalne, że rodzice słusznie zachwyceni swoim bobaskiem, uwieczniają go zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji.
Ja też miałam zdjęcia jako golasek podczas kąpieli. I te albumy wędrowały z rąk do rąk podczas imprez rodzinnych pomiędzy gośćmi moich rodziców, a ja jako wczesna nastolatka wstydziłam się, że pokazują mnie "tak bez majtek". W pewnym dokleiłam sobie nawet na tych "najbardziej rozwartych zdjęciach" majteczki. A to było przecież wąskie grono najbliższych znajomych, rodziny i przyjaciół. Mimo to uważałam, że moja nagość jako dziecka nie jest przeznaczona dla ich oczu. Nie mówiąc już o oczach zwielokrotnionych przez portale społecznościowe o takim zasięgu, jak facebook, instagram, czy pinterest. I możliwości kopiowania i przechowywania tych zdjęć na milionach portali, stron i serwerów oraz na dyskach dewiantów, którzy się takimi zdjęciami rajcują.
Dlatego doskonale rozumiem, jak musi się czuć człowiek, wystawiony w ten sposób na oglądactwo i pośmiewisko. 
*

czwartek, 15 września 2016

Prezenty urodzinowe i aktualności

ZABIEGANIE NASZE CODZIENNE 
Jesteśmy od wielu miesięcy bardzo zabiegani oboje. Właściwie już całkiem zapomnieliśmy o urlopie i o naszych urodzinach, które były dopiero co w sierpniu.
Mikael który krok po kroku wykańcza dla nas dom w Bremerhaven. Ja  wspomagam go przy tym, na ile mogę, chociażby organizując transport sprzętów i rzeczy kupionych w Polsce. Ostatnie wykończenia to jak wiadomo dość upierdliwa sprawa, ciągle okazuje się, że jeszcze coś trzeba poprawić, zainstalować, zmyć, powiesić itd. A dopiero co było nam tak pięknie.

CO U MNIE
Na przykład tydzień temu przez telefon nadzorowałam transport drzwi zamówionych przez nas w Leroy'u w Szczecinie.

piątek, 9 września 2016

Wspaniały dzień

To był bardzo udany dzień. Łączył w sobie radość i zadowolenie z dobrze wykonanej pracy, zdrowe jedzenie, odpoczynek, radość ze zwierzaków, chęć do podejmowania się dalszych wyzwań.

Udało się zrealizować bardzo dobrze dzisiejsze zlecenie i to mimo trudności z dotarciem na miejsce (dzięki pani recepcjonistce udało się!) - choć moja nawigacja wyprowadziła mnie dosłownie w pole, gdzie stanęłam zdumiona szukając centrum konferencyjnego, w którym miałam tłumaczyć tego dnia w jednej z sześciu kabin.
Na szczęście współczesna technika ma szersze możliwości i na ratunek nawigacja live przez telefon komórkowy i panią z recepcji umożliwiła mi dojechanie do celu i rozpoczęcie pracy o czasie.

poniedziałek, 5 września 2016

Armageddon pogodowy

Dzisiejszy poranny spacer po lesie okazał się potwierdzeniem tego, co wczoraj widziałam i słyszałam za oknem. Bo wczoraj nad moim miastem przetoczył się istny Armageddon pogodowy. Błyskało już od 20. Koło 21 rozpoczęła się regularna ulewa o takiej sile, że miałam wrażenie przy wszystkich zamkniętych oknach w domu, że one są niedomknięte. Kiedy się okazało, że jednak są zamknięte, wsłuchałam się w ulewę. W okna waliła ściana deszczu tak jakby ktoś na nią lał wprost wężem strażackim lub polewał nieprzerwanie wiadrami. Jak dobrze, że mam szczelne okna. Ale i tak przeżywaliśmy to wszyscy. Kicia schowała się pod wersalkę, piesio też się wtulił jak najbliżej blisko nóg.
A dziś w lesie naszym oczom ukazały się takie oto widoki.

sobota, 3 września 2016

Moje codzienne rytuały

Każdy z nas ma własny układ dnia. Ja nie chodzę do pracy, jak większość z Was, ponieważ pracuję jako tłumacz na wolnym rynku. Tłumacz, jak większość freelancerów, sam sobie musi zaplanować program dnia tak, żeby popracować i załatwić też wszystkie inne niezbędne do życia sprawy. Żeby jednak solidnie i bezpiecznie utrzymać się z tego, co robi, musi mieć dobrze zorganizowany czas.
Inaczej grozi mu posypanie się na rachunkach i opłatach, a w efekcie będzie zmuszony zakończyć działalność na własny rachunek. A ja ostatnio po raz kolejny stwierdzam, że bardzo cenię sobie komfort w mojej pracy, pozwalający mi chociażby na chodzenie sobie rano w dni robocze na spacery z psem czy przyrządzanie sobie w przerwach w pracy świeżych posiłków w ciągu dnia.
Wstając rano od ok. dwóch miesięcy ok. 7 zaczynam dzień od porannych ćwiczeń. Takich na rozgrzanie, rozciągnięcie, po rozgrzaniu włączam trochę siłowych, potem na najważniejsze partie ciała, na koniec rozciąganie. Zamierzam im zresztą poświęcić osobny wpis, ale to innym razem. Po takim lekkim ale skutecznym treningu idę się wykąpać. Czasem, kiedy się gdzieś spieszę lub choruję, albo mam dzień regeneracji, odpuszczam ćwiczenia.