czwartek, 11 sierpnia 2016

Zwiedzamy Wilczy Szaniec - Wolfsschanze

Hitler miał w czasie II wojny światowej kilka głównych kwater, rozsianych po Europie, jednak tę w Polsce, w Gierłoży niedaleko Kętrzyna (niem. Rastenburg), zwaną po niemiecku Wolfsschanze, po polsku Wilczy Szaniec, zajmował najdłużej. To właśnie tam miał też miejsce historyczny, bo jedyny zamach na Hitlera.
Budowana głównie jako punkt dowodzenia wysunięty najdalej na Wschód, Główna kwatera Hitlera Wolfsschanze była dla niego bardzo ważnym miejscem, które zaczęto budować w związku z atakiem Niemiec na Rosję w 1941 roku. Budową zajęła się organizacja Todt. Dla potrzeb oficjalnych przyjęto dla tej strategicznej kwatery nazwę "Chemische Werke Askania" [Chemiczne Zakłady Askania]. 
Przy jej budowie pracowało w sumie 20.000 ludzi, inżynierów i robotników budowlanych. Każdy z nich ze względów bezpieczeństwa miał prawo przebywać na placu budowy najdłużej trzy miesiące, żeby żaden nie zdawał sobie sprawy z całości przedsięwzięcia.
Do budowy lotniska i dróg dojazdowych do kwatery obok pracowników niemieckich brano również zwangsarbeiterów (robotników przymusowych) pochodzenia polskiego, norweskiego, francuskiego oraz ze związku radzieckiego.
Na terenie Wilczego Szańca znajdowało się w sumie 40 budynków mieszkalnych, o przeznaczeniu gospodarczym i biurowym, ponadto siedem masywnych ciężkich i 40 lekkich bunkrów ze stali zbrojonej. W sumie w latach 1940-1944 zbudowano ponad 100 różnych budynków. Sufity bunkrów były grubości sześciu do ośmiu metrów. Drugie tyle lub nawet do dziesięciu metrów sięgały w głąb fundamenty bunkrów.
Tak ważne strategicznie miejsce musiało być bardzo dobrze zabezpieczone i mało widoczne również z lotu ptaka. Zabezpieczone było zatem stalową siatką rozciągniętą ponad wszystkimi budynkami. Ponadto wokół kwatery rozciągał się zaminowany pas szerokości od 50 do 150 m oraz dodatkowo pas z drutu kolczastego długości w sumie 10 km.
Kwatera była dostępna drogą kolejową i lotniczą.
Sam Hitler, występujący tutaj pod pseudonimem Wolf, chociaż na czas budowy zajmował też w międzyczasie kilka innych budynków, korzystał docelowo głównie z bunkra numer 13. 






Nie opalam się tutaj, tylko oglądam umocnienia, ale akurat zamknęłam oczy i mój fotograf akurat ten moment wybrał :)


Na skutek wybuchu kilkanaśnie ładnych metrów dalej wyrzuciło kawałek bunkra nr 13, który swego czasu był łazienką (kafelki f-y Vileroy & Boch przetrwały jak widać do dziś).
To tam miał miejsce jedyny podczas całej wojny zamach na Hitlera. Dokonał go pod kierownictwem hrabiego Clausa Schenka von Staufenberga wąski krąg bliskich oficerów Führera.
Zamach miał miejsce właśnie w bunkrze numer 13, podczas narady wojennej 20 lipca 44 roku. Uczestników zamachu rozstrzelano.
Tablica pamiątkowa dot. zamachu na Hitlera.
Napis na koszulce tego pana: Żeby twoi potomkowie nie zapomnieli, że byłeś Niemcem.
Miejsce pamięci po zamachu oznaczone zostało pomnikiem, postawionym 20 lipca 1992 r. w rocznicę dokonania zamachu na Hitlera.


Nasz przewodnik bardzo się starał, miał ze sobą przewodniki i własne materiały,
na których pokazywał historyczne zdjęcia, na których widać było dokładnie, gdzie wszystko się rozegrało.
Hitler opuścił Wolfsschanze ostatecznie 20 listopada 1944 roku, kiedy wojska armii czerwonej były oddalone od niej jedynie o kilkaset kilometrów. Potem kwaterę zajął na pewien czas jeszcze Sztab 4-tej armii pod dowództwem generała Friedricha Hoßbacha. Kiedy 24 stycznia 1945 roku armia czerwona była już bardzo blisko, cały obiekt został wysadzony przez żołnierzy Wehrmachtu.
Do wysadzenia poszczególnych bunkrów zużyto po 8 ton materiałów wybuchowych na każdy z nich. Potem w latach 1945 - 1955 nastąpiło rozbrajanie pasa minowego. Źródła podają, że saperzy rozbroili tu 54 tys. min, nasz przewodnik, który studiował tutejszą historię jeszcze dokładniej, mówił o 130 tys. min!
Od 1959 roku miejsce to jako jedną z największych atrakcji na Mazurach udostępniono turystom. To miejsce odwiedzało rocznie już dawno 200.000 osób. Po modernizacjach (1,6 mld Euro) dokonanych przez prywatnego inwestora w 2012 roku ma ich być obecnie 240.000 rocznie.

Po raz pierwszy do tych bunkrów wziął mnie przed laty mój Ojciec, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, ale już rozumiałam, co i kiedy się tu mieściło. Kiedyś znajdę biało-czarne zdjęcia, które mi tu wówczas porobił. Przypominam sobie, że nie było wakacji na Mazurach bez odwiedzenia tego miejsca. Tatę to bardzo interesowało, a i ja z mamą chętnie tu z nim jeździłyśmy.
Obecnie widać tam daleko rozwinięty przemysł. To już nie tylko miejsce historyczne, gdzie ludzie przyjeżdżają poznać historię, ale też miejsce, w którym znajdują swoje przyjemności fascynaci broni i strzelania. Wszystko to znajdą tu teraz zapaleńcy, jeśli tylko chcą. Przez cały czas pobytu słyszeliśmy w okolicy strzały.
Nas interesował sam obiekt i jego historia, toteż wzięliśmy przewodnika, a raczej dołączyliśmy do grupy z przewodnikiem mówiącym po niemiecku.
Nadal jeszcze wielu historyków i badaczy spiera się o wiele szczegółów dotyczących tego miejsca, ale obecnie są już dostępne różne materiały.
Oczywiście rozbrajanie terenu nie pozostało bez ofiar. Także tym, którzy tam oddali życie lub zostali ranni należał się pomnik.

Zrobiłam na miejscu kilkaset zdjęć, chociaż głównie słuchaliśmy przewodnika, ja żeby przypomnieć sobie, a Mikael, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o tym, co tu miało miejsce.
Dwa razy weszliśmy do tych bunkrów (na własną odpowiedzialność). Cóż. Nie chciałabym musieć tam mieszkać...

















Parking przed bunkrem, w którym obecnie znajduje się restauracja

Na koniec zaprezentuję Wam ściągnięty z Wiki plan Wolfsschanze z opisem poszczególnych budynków poniżej:

Plan Wilczego Szańca:

1. Pomieszczenia biurowe i mieszkalne gwardii przybocznej Hitlera (niem. Führer Begleit BattalionFBB)
2. Budynek gwardii przybocznej i służby bezpieczeństwa Rzeszy (niem. ReichssicherheitsdienstRSD)
3. Awaryjny generator prądu
4. Bunkier
5. Budynki szefa prasy dra Otto Dietricha
6. Barak Speera, mapiarnia, miejsce nieudanego zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944
7. Służba bezpieczeństwa Rzeszy
8. Schron dla gości
9. Gwardia przyboczna Hitlera
10. Budynek służb stenograficznych
11. Służba bezpieczeństwa, dowódca służby bezpieczeństwa Rattenhuber, szef Abt.I/RSD Högl,poczta
12. Węzeł łączności, centrale dalekopisowa itelefoniczna
13. Garaże
14. Kierowcy
15. Kino
16. Kotłownia
17. Przedstawiciele przy kwaterze: Bodenschatz, Hewel, Voss, WolffFegeleinDr Morell
18. Magazyn żywności
19. Dom Martina Bormanna, osobistego sekretarza Hitlera
20. Schron przeciwlotniczy Bormanna i jego personelu
21. Osobista adiutantura Hitlera i Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, urząd personalny Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu
22. Kasyno II
23. Gen. Alfred Jodl, szef sztabu (WFA/WFSt) Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu
24. Basen przeciwpożarowy
25. Pomieszczenia służbowe przedstawicielstwa ministerstwa spraw zagranicznych
26. Dr Fritz Todt, a po jego śmierci Albert Speer
27. Hotel gwardii przybocznej Hitlera
28. Schron przeciwlotniczy ogólnego użytku z działami przeciwlotniczymi i karabinami maszynowymi na dachu
29. Kasyno I
30. Nowa herbaciarnia
31. Feldmarszałek Wilhelm Keitel – szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu
32. Stara herbaciarnia
33. Dom Hermanna Göringa marszałka Rzeszy
34. Schron przeciwlotniczy Göringa ze stanowiskami dział przeciwlotniczych, karabinów maszynowych orazreflektorów
35. Przedstawicielstwo naczelnego dowództwa Luftwaffe
36. Przedstawicielstwo naczelnego dowództwa marynarki
37. Bunkier Hitlera, ze stanowiskami dział przeciwlotniczych (niebieski obiekt w kształcie krzyża)
38. Linia kolejowa Kętrzyn – Węgorzewo
UWAGA: Numeracja użyta w tym planie (tak jak ta zastosowana w Wilczym Szańcu i w przewodnikach o nim) nie odpowiada numeracji oryginalnej, zastosowanej przez Niemców.

Całkiem nieźle opisano całą historię tego obiektu w polskiej Wikipedii.
Na koniec przyznam, że na Wilczym Szańcu byliśmy dwa dni temu. Wycieczka była podyktowana dość dużym zachmurzeniem, to był po prostu wymarzony dzień na taki wypad. Nie byliśmy natomiast w stanie przewidzieć zainteresowania, jakim cieszy się obecnie to miejsce. Korek do samego Muzeum ciągnął się przez kilka km, a trwał co najmniej pół godziny. Korka pilnowała policja, a na koniec na parkingu prawie nie było gdzie palca włożyć tudzież zaparkować. Jeśli więc będziecie się wybierali do tego niewątpliwie ciekawego historycznie miejsca, polecamy godziny wczesne przedpołudniowe. My dojechaliśmy niestety koło 13-tej (trzeba było przejechać ok. 60km), czyli jak to miejskie wczasowe śpiochy.
Na mojej osobistej skali ciekawych miejsc w Polsce Wilczy Szaniec należy do absolutnych Must Be, czyli miejsc, które trzeba odwiedzić, więc jeśli ktoś tego roku wybiera się na Mazury, to koniecznie trzeba tam pojechać!

16 komentarzy:

  1. Bylam w Wilczym Szancu ponad 30 lat temu, jeszcze przed slubem, ale takich tlumow wtedy tam nie bylo.
    A przy okazji pozdrow serdecznie Mikaela. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowiony :)
      Faktycznie i od mojej ostatniej wizyty jakieś 15 lat temu zmieniło się bardzo, przede wszystkim jest mnóstwo turystów! A my trafiliśmy na prawdziwy Armageddon, jak powiedział nasz przewodnik!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wpis. Dziękuję. Szczerze pisząc dopiero dzięki Tobie dowiedziałam się o tym miejscu. Smutne i przygnębiające, jak wszystko, co dotyczy wojny. Poczytam sobie jeszcze na Wiki i kiedyś się tam wybiorę. Napis na koszulce pana intrygujący...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich miejscach lubię bywać, jeśli jest okazja. Warto sobie czasami uświadomić, że pokój nie jest nam dany na zawsze i jak to wcześniej bywało ...

      Usuń
  3. To jest przede wszystkim bardzo wielki teren, jest gdzie chodzić. Przy odrobinie nawet, znajomości historii, można się tam poczuć nieco... nieswojo. Miejsce, w którym cierpieli ludzi, umierali, dziś wesołe miejsce turystyczne dla dzieci.
    Gdy byłam kilka lat temu w Gierłoży, mnie osobiście ciężko było się skupić na przewodniku, który trzymałam w ręku, młodzi zwiedzający mocno dokazywali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz chyba trzeba uważać z tym chodzeniem. Jestem pewna, że trzeba uważać na tych strzelających, choć z pewnością strzelnica jest wydzielona i zabezpieczona, a lasy wielkie! :)
      Młodzi i tłumy to jest to, co zawsze rozprasza. Mimo wszystko gadający przewodnik, któremu warto zapłacić, pozwala się skupić na tym, co opowiada. Kiedyś rzadko to robiłam, a dziś chętnie płacę przewodnikowi, bo to, co on opowie lepiej do mnie trafia od tego, co sama przeczytam.

      Usuń
  4. Ha! Byłam! Jeszcze kilka lat później woziłam w bagażniku pręt z bunkra Hitlera, który Eks wyrwał w swej pomysłowości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie ja jedna mam takie zainteresowania. :)
      To znaczy do miejsc, bo prętów to nie wyrywałam. Mężczyźni to jednak zbieracze. :)

      Usuń
    2. Ty mi nie mów o zbieractwie! W kontekście Eksa... Trauma powraca jak żywa.

      Usuń
    3. Też wydało mi się to nieco ekhem dziwne, tym bardziej nie musimy do tego wracać! Uroczyście nie! :)

      Usuń
  5. Tego kontaktu z historią zazdroszczę
    Ale i tak pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałam po latach znów przyjechać obejrzeć to miejsce. I cieszę się, że mi się wreszcie udało. W tej okolicy były dla mnie dwa najważniejsze miejsca do odwiedzenia i jedno już odwiedziłam i opisałam, a drugie oboje wczoraj i dziś można powiedzieć przeżyliśmy. A opis wkrótce.
      Pozdrowienia serdeczne

      Usuń
  6. Nie podróżuję, nie zwiedzam, tym bardziej jestem wdzięczna za reportaż z tego miejsca. Oczywiście o Wilczym Szańcu wiedziałam ale nigdy nie oglądałam. A tak na marginesie, pierwszy raz miałam okazję zobaczyć Cię w całej okazałości: piękna i bardzo zgrabna z Ciebie kobieta. Pozdrowienia dla Ciebie i M(nigdy nie jestem w stanie zapamiętać poprawnej pisowni Jego imienia, dla mnie to po prostu Michał).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie możesz zwiedzać, pewnie z uwagi na stan zdrowia. Chętnie więc podzielę się z Tobą każdym zwiedzonym miejscem.
      Dzięki za komplementy, staram się dbać o siebie. :))
      Michał brzmi bardzo dobrze, niech tak zostanie.
      pozdrowienia

      Usuń
  7. Tyle jest miejsc wartych zobaczenia w Polsce, ale lenistwo większe.

    OdpowiedzUsuń