poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Porządkuję sprawy

W poczekalni czeka już chyba z 10 rozpoczętych postów. Ze zdjęciami, opisami, na konkretne tematy i z przesłaniem. W mojej głowie dojrzewają kolejne. Ale nie opublikuję dziś żadnego z nich. Zamiast tego będzie wpis aktualizujący moje obecne sprawy. Te, które już załatwiłam i te, które jeszcze czekają na waiting list. Bo kiedy one tam czekają w kolejce do załatwienia moja głowa jest nimi ciągle pochłonięta. Dopiero, kiedy będę je miała z czaszki, napiszę o innych rzeczach.
Od wielu miesięcy i znów od ostatnich tygodni czyszczę ostatnio moją czasoprzestrzeń z różnych niepotrzebnych zaszłości i zbędnych obciążeń. Na spokojnie porządkuję sprawy. Aby na moim niebie były klasyfikowane już tylko w kategoriach estetycznych.


ZMIANA OPERATORA
W ten sposób ostatnio po dwóch latach stresów od czasu ostatniego przedłużenia umowy i po 21 latach w jednej sieci zmieniłam operatora. Sieci komórkowej rzecz jasna.

PRÓBA POZOSTANIA
Operator sieci O. niestety nawet oferty z propozycją na przetrzymanie mnie jako klienta sformułowanej i przesłanej mi na piśmie nie zweryfikował odpowiednio. Czyli już na tym etapie pojawiły się rozbieżności między tym, co było napisane, a tym, co usłyszałam w biurze obsługi klienta. Zresztą nie dało się załatwić przedłużenia umowy w najbliższym punkcie obsługi. Byłabym zmuszona jechać do innego punktu obsługi na drugi koniec miasta. A kiedy ma się na to dosłownie 2 godz. w ostatnim możliwym terminie i słyszy się na wstępie o tak absurdalnej rozbieżności między tym, co mi obiecują, a tym co słyszę już na linii pomocy operatora, to rozsądny człowiek siada i myśli: a czy ja muszę sobie to znowu robić? Czy nie lepiej będzie iść wreszcie w coś nowszego, lepszego?

ZMIANA
I tak oto uwolniłam się od tego z limitami i za niemal taką samą cenę wzięłam kolejną umowę bez limitów w PL i w UE. I jeszcze ubezpieczenie telefonu do tego. Przez najbliższe dwa lata nie muszę się bać o stracony czy uszkodzony lub utopiony telefon. W każdej chwili będę go mogła naprawić, a za drugim razem wymienić za cenę wyjściową, w tym przypadku za 9 zł.

WYPOWIADAM NIEPOTRZEBNE USŁUGI
Dziś ponadto zrezygnowałam też z dodatkowego internetu mobilnego, na którą to umowę namówił mnie ostatnio doradca operatora sieci O., a którą przez te dwa lata użyłam może kilka razy. 
Za czas jakiś dzięki temu brakowi limitów będę mogła zrezygnować z jeszcze jednego abonamentu, bo mój główny telefon zaspokoi wszystkie moje obecne potrzeby w zakresie komunikacji.
Bo takie niepotrzebne abonamenty i inne rzeczy trzeba ciąć bezwzględnie, żeby nie zżerały naszych pieniędzy.

POZOSTAŁO DO ZROBIENIA
Do rozwiązania pozostały mi jeszcze dwie umowy bankowe, które też zawarłam nieopatrznie przy okazji jakiejś "promocji" do telefonu. Na jednej urosła mi przez rok opłata za kartę, teraz czeka mnie podanie do banku, żeby mi opłat od tej karty, nawet nie aktywowanej i nigdy nie użytej, nie naliczali.
Pan w punkcie obsługi zapewnił mnie, że ma więcej takich przypadków i że bank z reguły się przychyla do prośby klientów. Oby przychylił się i w moim przypadku.
Nie rozpakowałam nawet jeszcze nowego telefonu od nowego operatora, bo musiałabym go najpierw skonfigurować, żeby używać. 
Póki co cieszę się, że stary smartfon jeszcze działa. Z rozpakowania i konfigurowania tego nowego chcę sobie zrobić małą ale sympatyczną przyjemność.

NAPRAWA LAPTOPA
A wystarczy mi już to, że po ostatniej awarii systemu musiałam rekonstruować od niemal zera mój laptop i też miałam mnóstwo dodatkowej roboty z wgrywaniem programów, a nadal jeszcze jest co robić. Doszło do tego, że od tygodnia nie wystawiłam ostatniej faktury, która mogłaby być już w zasadzie zapłacona.
Poza tym moje biurko jest pełne kolejnych zleceń, i to jest akurat bardzo duży pozytyw.

NAPRAWA ROWERU
Kolejne pozytywy: ostatnio zablokował mi się hamulec i nie byłam pewna, czy go nawet dam radę dotoczyć do serwisu. Rower naprawiony, hamulec sam się odblokował! :)

NAPRAWA SAMOCHODUMiałam też awarię samochodu: zepsuł się spryskiwacz. Już na wakacjach nie mieliśmy jak zmyć szyby. Naprawiałam na gwałt tuż po powrocie z urlopu w ubiegłą sobotę i udało się to zrobić tego samego dnia. Kasy niestety sporo ubyło, dlatego spieszę się dokończyć moje zlecenia, żeby było z czego potem spłacić kartę kredytową.
To niestety nie moje auto, ale jak wygram w lotto, to kto wie :)
I tak na koniec dopiszę jeszcze, że codziennie z przerwą na jeden dzień regeneracji sobie ćwiczę. :)
Obiecany wpis o Krutyni nastąpi, ale na razie był czas aby uporządkować to, co powyżej. O mniej istotnych sprawach łaskawie zmilczałam, ale też ich sporo załatwiłam.

25 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Bez tego ordnungu to bym sobie ani nie potelefonowała, ani nie pojeździła :))) Cieszę się więc, że powoli zaczyna panować. Zresztą wiesz, że ja na tym punkcie mam lekieogo hopla! :)

      Usuń
    2. W mojej hierarchii jest lekki :)))!

      Usuń
  2. Jak pięknie byłoby móc posprzątać.. sobie życie... Tak do zera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co byś posprzątała tak na dobre? Bo ja sprzątam sobie właśnie życie w realu z tego, co się da.
      Coś tam jednak można.
      Tak do zera to nie wiem, bo każdy ma coś, jakieś obciążenia. A tak do zera próbują bezdomni, ale nie wiem, czy bym się z którymś zamieniła...
      Chyba że coś innego masz na myśli?

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Du meinst: ein Arbeitstier? Ja, das bin ich! :)

      Usuń
  4. jakie to fajne uczucie- uporządkować świat wokół siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mi trochę do tego porządkowania zostało, ale już dziś kolejną rzecz załatwiłam, dzięki której będę mogła dalej spokojnie zarabiać pieniądze. :)

      Usuń
  5. Rower raz w roku powinno się dać na serwis na przegląd. Zupełnie jak z samochodem. Lepiej zapobiegać awariom, niż naprawiać to, co się zepsuło. Ja przez to, że nie słuchałam swoich własnych rad, zabiłam na wieczność już 3 rowery.
    Też się próbuję uporządkować, między innymi dlatego, żeby nie dać się wyprowadzić z równowagi, bo ludzie chcą, żebym miała pewne rzeczy, a ja jestem ascetką i ich nie chcę. Mam odwrotny problem, bo Ty chcesz wygrać w totka i mieć nowy samochód, ja nie chcę pieniędzy na pierdoły i nie chcę samochodu. Jedyne dobra materialne jakie są mi potrzebne i jakoś to potrafię zargumentować, już mam. Jedyne czego mi trzeba, to pamięci pozwalającej nadrobić zaległości z całego roku, które nawarstwiły się przez nieposprzątane życie, a gdy już posprzątałam, okazało się, że zostało bardzo mało czasu do tego, aby nadrobić i dzielnie napisać test z niemieckiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten nowy samochód wcale nie jest na mojej liście rzeczy, które bym kupiła jako pierwsze po wygraniu w totka :)
      Raczej zmiana swojego życia, pozbycie się wielu rzeczy, których właśnie wtedy łatwo bym się mogła pozbyć i przeorganizowanie sobie czasu tak, żebym mogła mieć więcej czasu na to, co od lat zaniedbuję: książki, filmy, teatr, podróże, koncerty, muzykę ...

      Usuń
    2. Czas na spełnianie się kulturowo. Czas na oddawanie się pasjom. Czas dla siebie, czas dla najbliższych. Wygląda na to, że czas też można kupić.

      Usuń
    3. Chwilowo mam zasuw w pracy i nie tylko, ale staram się patrzeć z nadzieją na to, co się będzie dalej działo i planować właśnie takie spełnienia kulturowe :)

      Usuń
  6. my akurat od lat kupujemy najnowsze aparaty w promocyjnych cenach, natomiast abonamenty najniższe, bez limitów i ze wszystkim, także z mobilnym internetem, który czasem jest niezbędny. Oczywiście bez dodatkowych opłat. A ponieważ umowy zawieramy bez telefonu to oferty abonamentowe rewelacyjne dla biznesu. Zmieniam operatorów bez zmiany numeru prawie przy każdej zmianie umowy. Co do ubezpieczenia - raz nabrałam się na nie. Prawda jest taka, że niezwykle trudno cokolwiek uzyskać z odszkodowania. Proponuję poczytać jak walczyli z ubezpieczeniem inni. Zresztą korzystam z komórek od 1996 roku i nigdy żadnej nie zniszczyłam, nie skradziono mi etc. Bez dwóch zdań natomiast nie należy do operatora przyzwyczajać się, bo suma sumarum traci się często na lojalności. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bez sensu byłam lojalna przez ostatnie lata i co się okazało: wcale przez to nie byłam traktowana lepiej, tylko gorzej. No to się wreszcie zabrałam i poszłam do innego. :)
      Telefon ostatnio kupiłam sobie sama i nie jestem z niego zadowolona, mimo że nawet jeszcze rok nie minął. Poza tym okazało się, że te, które mnie interesują, są z wyższej półki, więc summa summarum opłacało mi się wykupić je z abonamentem w pewnego rodzaju kredycie u operatora, bo sama bym teraz na pewno nie wydatkowała takiej sumy.
      A co do ubezpieczenia ostatnio faktycznie byłam nim rozczarowana, ale czeka mnie rok bardzo dużych obciążeń, przeprowadzka itp. A ostatnio w stresie ciągle telefon mi spada i się obija, dziwię się czasem, że mi jeszcze działa. Pomyślałam, że dobrze będzie mieć ten komfort psychiczny tym razem (pewnie tego już nie powtórzę) i nie martwić się, czy zniszczę sobie ten telefon czy nie. Stąd ta decyzja o ubezpieczeniu. Obym go nie potrzebowała mimo wszystko. :)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Jak się ma takie auto to się nie naprawia tylko bierze i kupuje nowe:)
    (Podpis pod zdjęciem auta zobaaczyłem potem.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku posiadania takiego auta pewnie faktycznie bym się nie bawiła w naprawy, tylko jakby co kupiła nowe :)))

      Usuń
  8. Chyba nawet wskazane jest, by choć raz na jakiś czas zrobić porządki wokół siebie i niekoniecznie rzecz dotyczy pomieszczenia. Ten wpis przypomniał mi o innym, o wyjmowaniu z plecaka kamieni... chyba też jestem na taki etapie, że coś porządkuję, by zrobić miejsce na coś nowego, by poczuć się lekko i swobodnie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój plecak ciągle jeszcze opróżniam, i wyobraź sobie cały czas jeszcze są i jakby ciągle nowe wyłaziły. Ale do czasu! :)
      Także sprzątam dalej, idzie mi dobrze :)

      Usuń
  9. A ponoć ten O zarejestrował najwięcej kart pre paid
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech sobie rejestruje, nie umie natomiast zadbać klientów abonamentowych z długoletnią historią punktualnych płatności. Jego strata. :)

      Usuń
  10. chyba nie zdarzyło mi się w ciągu całych 10 lat blogowania, bym dokończył i opublikował jakiś rozpoczęty post odłożony do szuflady do chwili, aż dojrzeje... zwykle, gdy otwieram taką szufladę po jakimś czasie, to zamiast dojrzeć, kwitną, ale fiołkami bynajmniej nie pachną...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię od czasu do czasu przegląd odłożonych postów i czasem zaczerpnę z nich inspirację, a jeśli już są zleżałe i zmurszałe, to je kasuję. Ale masz rację, trudno rozwijać zawieszoną myśl po dłuższym czasie.
      pozdrowienia

      Usuń
  11. A te rozpoczęte posty, to się nie zdezaktualizują? Też kiedyś pisałam na zapas i nie sprawdziło się.

    OdpowiedzUsuń